niedziela, 13 kwietnia 2014

Rozdział 11 ,,And what now?''


Harry obiecywał,że się nie upije. Obiecanki cacanki. Moje przyjaciółki też się upiły.Chłopaki też. A kto się nie upił? Ja i Horan. Tak właśnie tylko my byliśmy trzeźwi. Jak to się stało? Otóż już tłumaczę. Przyszłyśmy z dziewczyna do chłopaków,oglądaliśmy horror. Potem porozmawiałam z Harrym o naszym związku. Okazało się,że brunetka też mu się podobała od jakiegoś czasu,wiec podjeliśmy decyzje by się rozstać. Znów byłam singielką. Następnie Louis zaproponował byśmy zagrali w butelkę na alkohol. Polegała ona na tym,że osoba która kreci mówi osobie ile musi wypić. A jak nie chcesz pić? Też zadałam Tomlinsonowi to pytanie. Dostałam od odpowiedz,ale nie koniecznie taką jaką chciałam usłyszeć. Otóż było to pocałowanie osoby,które też nie chce pić. Jeśli nie znajdzie się taka osoba to ona musi pocałować osobę po swojej stronie lub po prostu przyjąć wyzwanie picia. Teraz zapytacie się pewnie co ma to do tego,że ja i blondyn jesteśmy trzeźwi,a reszta nie.. Otóż ja jak mówiłam nie chciałam pić,wiec musiałam kogoś pocałować. Znalazł się ten ktoś kto też nie chciał pić,a tym kimś był właśnie niebieskooki. Tak miałam pocałować byłego chłopaka,którego nadal kocham. To było trochę w sumie to bardzo dziwne. No,ale cóż. Nie miałam siły,by się upić. Głowa mnie bolała i miałam kiepski humor. Tak wiec wszyscy są ujebani w trzy dupy oprócz naszej dwójki. Ja siedziałam na kanapie i zastanawiałam się nad wszystkim,a Horan był w kuchni i prawdopodobniej jadł. Reszta tańczyła bardzo ,ale to bardzo nienaturalnie. Zapomniałam wspomnieć,że Eleanor i Danielle oraz Perrie też były. One też bawiły się w butelkę. Po chwili przyszedł irlandczyk i usiadł koło mnie na kanapie. Miał ze sobą kanapki na talerzu. Co najdziwniejsze poczęstował mnie nimi. Wzięłam jedną,a wszyscy stanęli i patrzyli się zdziwieni. 
-Dajcie im spokój,romansować nie można ? - powiedział oburzony loczek. 
-Jak chcecie romansować to idźcie do sypialni - palnął Louis - Ale ja nie chce widzieć tu dzieci. - wszyscy wybuchli śmiechem oprócz Horana. Zrobił się cały czerwony i spojrzał na mnie.
-Przepraszam za nich.. - powiedział nieśmiale.
-Spokojnie. Przyzwyczaiłam się do zboków - powiedziałam nadal śmiejąc się i spojrzałam na Sandrę.On lekko się zaśmiał na co ja go walnęłam w ramie.
-Wyluzuj się trochę - zaśmiałam się.
-Nie mam siły - powiedział obojetnie.
-Mnie głowa boli,ale daje rade - wystawiłam mu język.
-Głowa cię boli? - zapytał,na co ja pokiwałam głową - Chodź,dam ci coś - chwycił mnie za nadgarstek i poszłam za nim. Szedł w kierunku schodów,a na górze wszedł do swojej sypialni. Pokazał mi ,że mam usiąść na łóżku. Sam zaczął grzebać w jakiś kartonach koło szafki. Tak jak przypuszczałam wcześniej to jego pokój. To ten sam pokój w których byłam wcześniej. Spojrzałam na stolik nocny,było tam zdjęcie te co wcześniej. On szybko schował te zdjęcie na co ja szybko wstałam. Schował ramkę do szuflady ,a mi podał tabletki na ból głowy. Wyjęłam jedną i popiłam ją wodą,która stała na stoliku. Blondyn w tym czasie wyszedł na balkon.

*Niall*

Musiałem stamtąd wyjść. Nie dość,że byliśmy u mnie w pokoju to do tego wszystkiego tęskniłem za nią. Tęskniłem za jej smakiem ust ,a jej ciało.. Zmieniło się,albo to ja się zmieniłem. Moje myśli się zmieniły.. Musiałem wyjść,żeby nie zrobić nic głupiego. Nagle usłyszałem jej anielski głos,który dziękuje za tabletki. Ja odwróciłem się do niej na chwile,ale od razu wróciłem do poprzedniej pozycji. Oparłem się o barierkę i patrzyłem na ulicę w świetle lamp. Był już czwartek. Wszyscy ujebani w trzy dupy,a my. Nie mogłem sobie pozwolić na to co chciałem zrobić. Nagle poczułem ciepłe delikatne dłonie na swoich mięśniach. Była to ona.
-Co się dzieje? -zapytała lekko trząc tą część mojej ręki. Odwróciłem się do niej i moje spojrzenie napotkało się na jej twarz. Byliśmy tak blisko ,a jej tenczówki wpatrywały się w moje błękitne oczy. Zaczęliśmy się zbliżać do siebie,aż stykaliśmy się czołami. Tak bardzo pragnąłem poczuć znowu ten smak. Walczyłem sam ze sobą,bo wiedziałem,że nie powinienem tego robić.Jednak nie udało mi się wygrać ze rozważną stroną mojego umysłu. My przestaliśmy się zbliżać,a ja nie czekając na jej ruch nie śmialę zaatakowałem jej usta,bojąc się reakcji szatynki. Ona jednak pogłębiła pocałunek. Chwyciłem ją w tali,a ona zawiesiła swoje ręce na mojej szyji. Nasz pocałunek stawał się coraz bardziej namiętny. Zacząłem iść w stronę środka. Nogą kopnąłem drzwi od balkonu,aby się zamknęły. Szliśmy nie przerywając pocałunków. Nie wiem kiedy,ale wylądowaliśmy w łóżku. Leżała pode mną i obejmowała moje plecy. Ja z kolei leżałem na niej podtrzymując się rękami. Nasze języki toczyły ze sobą walkę. Poczułem jej rękę pod swoją bluzką,które właśnie ją ściągnęły na moment przerywając pocałunek. Ja nie byłem jej dłużny i tej pozbyłem się jej górnej części garderoby oraz jeansowe spodenki,które miała na sobie. Ona okręciła nas tak,że teraz ja byłem pod nią. Pocałowała mnie lekko w usta. Tym mnie jeszcze bardziej pokusiła oraz wnerwiła. Rękami zjechała niżej,aż do rozporka moich spodni. Rozpięła mi go i zsunęła z moich nóg. Dołączyły one do reszty naszych ciuchów. Byliśmy w samej bieliźnie. Przyciągnąłem ją do siebie i zaatakowałem jej malinowe usta.Zacząłem pieścić jej biust przez materiał czarnego,koronkowego stanika. Nasze pocałunki były bardzo namiętne i coraz bardziej zachłanne. Przewróciłem ją tak,że w końcu była pode mną. Zacząłem całować jej szyje,aż do jej obojczyków. Wiedziałem,że nie powinienem tego robić,ale za bardzo jej pragnąłem i nie umiałem tego przerwać. Za mocno to chciałem z nią to przeżyć,kochałem ją tak mocno. Nie wyobrażam sobie życia bez niej. Lewą ręką odgarnąłem kosmiki włosów i zsunąłem ramiączko stanika. Zacząłem te miejsce całować. Moje obie ręce zatrzymały się na jego zapięciu. Spojrzałem na nią,a ona przytaknęła głową. Już miałem to zrobić,jednak oboje usłyszeliśmy jęki i krzyki.Wstałem z niej i poszedłem do pokoju z którego było je słychać. Stanąłem na przeciwko drzwi jak kamień. Był za nimi pokój Harrego. Tiaaa. Trochę mnie to nie dziwi,bo był pijany. No,ale z kim. Boje się tam wejść. No,ale cóż. Nie powiem Weronice,że nie wiem bo stchórzyłem. Wszedłem i to był chyba zły pomysł. Można nawet zgadnąć,że to ona. Harry Edwars Styles uprawiał seks z Sandrą,przyjaciółką mojej ehhh nie wiem już ,ale ją kocham. Wróciłem cały blady do swojego pokoju. Szatynka siedziała na łóżku okryta kołdrą,lecz nie była ubrana. 
-Co to było? - zapytała
-Nic,tylko módl się by dzieci tu nie biegały - usiadłem na brzegu łóżka.
-Że co? 
-Można tak to określić,że mój przyjaciel,czyli loczek bawi się z Sandrą w kotka i myszkę - powiedziałem ,a ona popatrzyła na mnie powiększając oczy ze zdziwienia.
-Czemu tego nie przerwałeś?
-Bo boję się Styles w orgazmie. - wybuchła śmiechem - Naprawdę jest wtedy taki nienormalny jak się przerwie mu. Raz Zayn mu przerwał i mulat miał przerąbane - patrzyła na mnie ubawiona,a ja weschnąłem i spuściłem głowę.Poczułem,że przytula się do mnie od tyłu i szepcze
,,Chodź się położyć'' 
Spojrzałem na nią,a ona popatrzyła na mnie tymi ślicznymi oczkami. Położyłem się obok niej i przykryłem na kołdrą. Położyłem się na plecy i wyciągnąłem się. Ona w tym czasie przysunęła się do mnie,przytuliła i swoją głowę położyła na mój tors. Rękę objąłem ją i przytuliłem jeszcze mocnej. Czułem się cudownie. Jej zapał,ciało,bliskość przyprawiały mnie o zachwyt. Byłem w niebie. Mógłbym tak zasypiać każdej nocy. Szczerze to poczułem jakby znowu była moja,lecz nic na razie nie mogę sobie wyobrażać. To moja wina. Ja ją pocałowałem,ale ona to pogłębiła. Wiem co by się zdarzyło jakby nasi przyjaciele nie zaczęli jęczeć. Na ten moment nic sobie nie obiecuje. Zamknąłem oczy,wtulając się w nią próbowałem zasnąć. 


*****
  
Rano obudziłem się obejmując szatynkę w tali. Leżałem na lewym boku,przytulony do niej. Mógłbym tak budzić się codziennie. Słońce raziło mnie przez okno na balkon. Widząc to stwierdziłem,że jest około południa. Przypomniało mi się,że o 11 a.m. mieliśmy z chłopakami być w studiu. Tak bardzo w tym momencie stałem się leniwy. Nie chciałem wychodzić z pod kołdry i zabierać dłoń z jej bioder. No,ale cóż. Musiałem. Wziąłem swoją prawą dłoń i odwróciłem się na plecy. Tym samym zerkając do telefonu,która jest godzina. Było po jedenastej. No po prostu cudownie. Nagle usłyszałem pukanie do drzwi. Po cichu podszedłem do drzwi. Otworzyłem je,a za nim stał Liam. Popatrzył na mnie od dołu do góry i wzruszył ramionami. Dla niego to nie był nowy widok. Normalnie spie w bokserkach. Lecz gdy zobaczył Weronike,która właśnie odwróciła się na prawy bok jego oczy powiększyły się. 
-Stary myślałem,że to Harry...Ciebie bym się nie spodziewał - powiedział patrząc na mnie rozbawiony. Na początku nie wiedziałem o co mu chodzi. Jednak po chwili zakapowałem.
-Miedzy nami nic nie doszło..
-Właśnie widzie - zaczął się śmiać i skrzyżował ręce na klatce piersiowej.
-Naprawdę. Doszło by,ale przeszkodziły nam jęki Harrego i jego nowej ukochanej. - brunet popatrzył na mnie zdezorientowany. 
-Czyli Sandra - dokończyłem,a przyjaciel od razu zakapował.
-Było to najbardziej prawdopodobne - zaczął się śmiać,a ja go skarciłem,by był ciszej. Jakby ją obudził... - Wiec ?
-Co? 
-Jesteście znowu razem? - zapytał uśmiechając się
-Nie wiem. Dałem jej tabletki i wyszedłem na balkon. Ona mnie objęła,kiedy się obróciłem..Ehh  Musiałem ją pocałować.. - spuściłem głowę.
-Ale widzie,że nie protestowała - pokazał palcem na niebieskooką.
-Nie wiem co myśleć.. Właśnie spóźniliśmy się do studia. Modest nas zabije. 
-Louis zadzwonił do nich,bo rozpierdalało im głowę. -zaśmiałem się na myśl o imprezie rok temu,kiedy Louis też dzwonił. Zachowywał się bardzo dziwnie z powodu bólu głowy. Ciekawe jak teraz się zachowywał,bo wczoraj-dzisiaj wypił o wiele więcej niż rok temu. 
-Oby dzieci z tego nie wyszły - powiedział Liam,odrywając mnie od wspomnień.
-Ja bym się bał,bo Lou..A co on wczoraj bredził?
-Coś,że jak wyjdą z tej imprezy to rodzice mają przejebane...-zacząłem się śmiać,gdy wyobraziłem sobie wściekłą minę Tomlinsona.Raz na prima aprilis w tym roku zrobiliśmy mu kawał,że Styles będzie rodzicami razem z Kendall.Wspominaliśmy to razem z brunetem,na co on stwierdził.
-Oni nawet się nie całowali,a Louis uwierzył,że uprawiali seks.- na wspomnienie znowu o tym incydencie wybuchłem śmiechem. Po sekundzie Liam dołączył do mnie.Nagle usłyszałem jak szatynka wyciąga się jak kot.Przestaliśmy się śmiać i odwróciłem się plecami do przyjaciela.Dziewczyna usiadła na łóżku,okrywając się do szyi kołdrą. Tak,że zasłania swój stanik.Mruknęła,przecierając oczy. Spojrzała w naszą stronę i uśmiechnęła się.
-To ja was zostawię samych gołąbeczki - szepnął brązowooki,jednak usłyszałem to doskonale. Ona pewnie też,bo uśmiechnęła się w tym momencie szerzej.Kiedy Liam wyszedł ,zamknąłem drzwi i usiadłem na łóżku koło niej. 
-Dzień dobry
-Dawno nie śpisz? - usłyszałem jej zachrypnięty głos. 
-Nie.Wstałem i Liam przyszedł - pokręciła głową na znak zrozumienia. Siedziała i rozglądałaś się po całym pokoju. Patrząc na nią nie wytrzymałem. Pocałowałem ją. Moje wargi musnęły jej malinowych ust. Odwzajemniła to. Położyła się,a ja przycisnąłem ją swoim ciałem. Przypomniały mi się identyczny moment z wczorajszej nocy. Nagle wleciał do pokoju Louis,a my odskoczyliśmy od siebie. Ona bardziej okryła się kołdrą.
-Nie wystarczy wam jeszcze? - zapytał oburzony,a my popatrzeliśmy się na siebie i znowu na przyjaciela.
-Ogarnij się. To Harrego trzeba nakrzyczeć - usłyszałem głos Liama. Louis nas przeprosił i wyszedł. Po chwili usłyszeliśmy jak Tomlinson wydziera się na cały dom o seksie,Harrym i dzieciach. Coś tam bredził,ale nie słuchałem.
-Nia dadzą się nacieszyć tobą -szepnąłem,aby nie usłyszała. Jednam nie udało mi się to zbytnio.
-Może nie czas i miejsce? - zapytała.Spojrzałem na nią pytająco. Ona wyszła z pod kołdry,podeszła do mnie i musnęła moje usta. Wzięła ciuchy z ziemi i poszła do łazienki. Chwile nie mogłem się obudzić,ale doszło do mnie,że mnie lekko musnęła i zdenerwowała zarazem. Ja szybko ubrałem spodnie,a koszulkę gdy schodziłem po schodach do reszty. Kiedy pojawiłem się w salonie wszyscy zaczęli się śmiać i wypytywać. Nie wiedziałem o co chodzi. 
-On jest nadal prawiczkiem - krzyknął Styles,a wszyscy ucichli. Zaczęli marudzić i krzyczeć jeszcze bardziej na loczka. Zeszła po schodach moja dziewczyna. Chyba mogę ją tak nazywać. Muszę się jej zapytać.
-Zamknąć ryje - krzyknęła,a całe towarzystwo się na nią popatrzało - To on jest idiotą,a zachowujecie się jakbyście wy zrobili to co on.- po jej słowach już później nikt nie wspomniał o tym zdarzeniu. Jak usiedliśmy wszyscy na kanapie,bo ja i szatynka musieliśmy coś wziąć do jedzenia.Louis zaczął opowiadać,że Harry na początku w ogóle nie zakapował i nic nie pamięta z wczorajszej nocy. Po chwili,gdy powiedziano coś o Sandrze ,okazało się,że ona też nic nie pamięta. Zaczęła się drzeć i nie wiedziała co zrobi. Zaczęła bić Harrego i wrzeszczeć,że go zamorduje jeśli zajdzie w ciąże...


________________________________________


Przepraszam,że tak długo i że w ogóle ten rozdział nie wyszedł. Nie wiedziałam co napisać. Chciałam napisać scene +18,ale trochę mi nie wyszła ehh. Ale na pewno będzie w tej części. Dobra już nie zdradzam. 
Dziekuje Wam też za 5 kom. pod ostatnim rozdziałem *,* To naprawde bardzo dużo motywuje <3
ZAGŁOSUJ W ANKIECIE NA GÓRZE
 
 DODAJ SIĘ DO OBSERWATORÓW ↓

          JEŚLI CHCESZ, ABYM CIĘ INFORMOWAŁA 

NAPISZ W KOMENTARZU SWÓJ USERWNAME ↓


Kocham Cię :)

3 komentarze:

  1. kiedy następny????

    OdpowiedzUsuń
  2. Mogę liczyć na twoją opinię?

    Zawsze jest szansa, że wejdziesz, zobaczysz, pokochasz ( mam nadzieję lol )
    youngloovers.blogspot.com
    loovelorn.blogspot.com
    fromyourlust.blogspot.com
    ifindyourlips.blogspot.com
    Nawet jak nie masz teraz ochoty, to kiedyś pewnie będzie ci się nudzić, zerknij, może warto :)

    OdpowiedzUsuń