sobota, 18 stycznia 2014

Rozdział 7

 Miałam trochę wątpliwości czy na pewno to dobrzy pomysł. Wiem tylko,że Harry nie jest mi obojętny. Dużo się wydarzyło od naszego pierwszego spotkania gdy był mi całkiem obojętny. Ale teraz..Gdy był przy mnie jak rozstałam się z Niallem. Wtedy się zbliżyliśmy do siebie,ale ja nie wiem..Nadal kocham Nialla i to bardzo mocno.Sama nie wiem co robić. Wstałam z łózka kierując się do szafy wybierając ciuchy na dzisiejszą kawę. Długo się nie zastanawiałam. Wybrałam białą bokserkę i czarne rurki. Weszłam do łazienki czeszą się w wysoki kucyk. Wychodząc oślepiło mnie światło słońca,wiec zaczęłam szukać okularów przeciwsłonecznych. Szukałam ich wszędzie. Pod łóżkiem, w każdej szufladzie,nawet w wannie. Znając mnie mogły być wszędzie. No trudno. Poszłam do pokoju Kai.Wiedziałam gdzie trzyma swoje. Otworzyłam szufladę koło łóżka i wyjęłam okulary. Zamknęłam drzwi i powędrowałam zmarnowana do przedpokoju,gdzie ubrałam czerwone converse. Gdy je zakładałam przypomniałam sobie,że właśnie je miałam na spotkaniu w ,,Nando's,kiedy poznałam Nialla. Bałam się,że może coś się stanie na tym spotkaniu.
-Nie myśl tylko idź! -usłyszałam znajomy głos za sobą.
-No,ale...
-Nie marudź! Idź!-pokazała mi palcem na drzwi
-Okej!Już idę!-przewróciłam oczami.Zawiesiłam na ramię torebkę i chwyciłam do rąk kluczem,które dałam potem do kieszeni.
-Skąd masz moje okulary!? Skąd wiesz,gdzie one są?
-Wiem dużo rzeczy o tobie moja droga Kajo!!
-Ohhhh- tupnęła.Spojrzałam  na zegarek w telefonie.Była 2:35 a.m.
-Dobra! Zamknij się! Idę !! -rzuciłam szybko i wyszłam zamykając drzwi. Zbiegłam po schodach z czwartego pietra. Gdy otwierałam drzwi,przez przypadek kogoś walnęłam. Szybko wybiegłam i zaczełam przepraszać. To był facet,bo poznałam po sposobie ubierania się i po włosach.
-Cicho bądź! -usłyszałam głos chłopaka.-Gdzie idzemy na tą kawę?
-Że co słucham? - zdziwiłam się
-Nie mów słuchałam,bo cię wyrucham- zaczął się śmiać i popatrzył na mnie.
-Chyba w snach!-zaczęłam się śmiać. Pomogłam mu wstać.
-A żebyś wiedziała ! To gdzie idziemy?
-Hmm No a co proponujesz Haroldzie!-parsknęliśmy śmiechem.
-Może na restauracja za rogiem?
-Okej!
-To zapraszam szanowną panią.Ja stawiam!
-Chyba cie coś boli! -popatrzył na mnie pytającym wzrokiem. -Ja płacę za siebie panie Styles.
-Ohh.Naprawdę panno.... W sumie nie wiem jakie masz nazwisko
-Hahah nie potrzebne ci to wiedzie proszę panna -wystawiłam  mu język. 
-Oghh trudno! Idziemy? 
-No wow! -zaśmiałam się. Szliśmy do restauracji w ciszy. Ja nie wiedziałam co powiedzieć,a on widocznie nie miał po co się odzywać. Gdy mijaliśmy park przypomniałam sobie dzień w którym z Michaśką spotkaliśmy tu Nialla. Było wtedy tak dobrze,tak idealnie. Byłam z Misią i Niall był mój..Teraz nie jest i to mnie boli najbardziej. Kiedy poczułam się szczęśliwa spieprzyło się wszystko. Tak miałam zawsze. Historię z podst. i gim. znają tylko dziewczyny,czyli Kaja,Sandra i Michalina. A tą sprawę w gimnazjum to najbardziej Michaśka. Szczerze,że to jakby nie moja Klaudia to nie wiem co by teraz było. Gdyby nie ona bałam bym się spróbować od nowa. Jej słowa jak zawsze mi pomogły. Mimo,że to było dawno to i tak doskonale to pamiętam.Nie pamiętam jednak dokładnej daty,lecz wiem,że była to sobota w styczniu. Wchodziliśmy właśnie do kawiarni i wybraliśmy stolik przy oknie. Kawiarnia była ..Powiem szczerze, nie podobała mi się zbytnio,ponieważ nie lubię takich bardzo dziewczęńskich uroków albo kolorów czy jakoś tak. Ściany były różowe. Na podłodze były rozłożone panele. Zasłonki zawieszone przy oknach były białe w czerwono-różowiutkie kwiatuszki. Obrusy na stolikach były różowe z białymi kropkami. Przy kasie na ścianie była tapeta.Wielkie kwiaty jasno fioletowe okrywały tą cześć ściany. Kelnerki były ubrane w różowiutkie krótkie spódniczki,do tego biała bluzka z krótkim rekawem i dużym dekoltem. Na nogach długie podkolanówki i czerwone lakierki. Patrzyłam na to wszystko z wielki niesmakiem. Wszystko tu było takie dziewczeńskie,ale dla takich jak ja to mowie ,,laleczek'' ,które przypominają mi żywą lalkę. Tak wiem jestem dziewczyną,ale taką która nienawidzi słodzenia i wszystkiego co z nim związane, m.in. słodkich babeczek,walentynek. Szczerze,kiedyś nienawidziłam miłości. Dla mnie ona była tylko bólem.Ale gdy spotkałam Nialla,zmieniłam zdanie. Uwierzyłam,że miłość może mnie dobrze potraktować.W co wcześniej nie mogłam uwierzyć. Jednak myliłam się. Było zostać z tym przemyśleniem. Od zawsze bałam się zakochać,ale poznałam Nialla pierwszy raz od kąt tylko pamiętam poczułam się bezpieczna.A teraz? Teraz znowu codziennie się boje..Nie czuje się bezpieczna nigdzie. W Polsce też tak było. Jak byłam w podst.,gim...ogólnie w domu czy w Polsce..Nigdy nie czułam się bezpieczna.. Tylko kiedy znalazłam przyjaciółkę. Gdy mnie przytulała..Jezu wtedy był inaczej. Szczerze jak zaczęłam się gim... Płakałam codziennie.Najczęściej ze strachu.. 
-Co zapawiasz?-wyrwał mnie głos Harrego z rozmysleń
-Co? Yyy nic.Narazie nie jestem głodna.
-Na pewno? -Pokiwałam twierdząco głową. -To co chcesz pić?
-Wodę-powiedziałam oschle. Podeszła kelnerka,a Harry składał zamówienie.Ja w tym czasie patrzyłam przez okno.Padało. No pięknie,pada,a nie mam kurtki..A tam.Przecież wyschnę,a z cukru nie jestem... Po chwili kelnerka przyniosła zamówienie. Mi tylko wodę ,a Harremu frytki i colę. Napiłam się wody i odstawiłam na miejsce pustą szklankę. Czekając na jedzącego Hazze patrzyłam z zaciekawieniem na pływające po szybie krople deszczu. Szczerze,nie wiem po co tu przyszłam. Będziemy tak siedzieć w ciszy,a potem wrócę do domu i co. Nic to nie zmieni. To nawet lepiej,że nie rozmawiamy. Niby o czym mielibyśmy gadać. O tym wszystkim? O Niallu? Nie dziękuje. Nie mam ochoty o tym gadać. Z nikim. Stało się i mam dość. Najgorsze jest to,że ja nadal go kochałam i to najmocniej na świecie.. A najbardziej straszne było to,że czułam ,że z dnia na dzień kochałam go coraz bardziej...Zauważyłam cieszącą się parę.Chłopak z racji,że padało dał swoją kurtkę dziewczynie,by nie zmokła. Śmiali się, rozmawiali,tulili i całowali się.Fajnie,że są szczęśliwy,ale każde szczęście niesie za sobą ból, no i na odwrót. W sumie nie wiem po co tu siedzie. Wyjęłam kasę z kieszeni kładząc je na stoliki. Rzuciłam do Harrego szybkie ,,przepraszam'' i wybiegłam z kawiarni. Biegłam w ulewie już cała mokra,aż w końcu doszłam pod kamienicy. Kiedy wchodziłam do klatki usłyszałam krzyk znajomego głosu.
-Werka? - odwróciłam się i podeszłam do niego. -Czemu uciekłaś?
-A po co miałabym tam siedzieć. W ogóle dlaczego mnie zaprosiłeś?
-No bo chciałem pogadać. Pamietasz gdy Niall przedstawił cię nam,a ja się zapytałem czy..
-Tak pamiętam. I co związku z tym ??? 
-Kocham cię 
-Co?? -zamurowało mnie 
-Nie każ mi tego powtarzać.
-No,ale co ja ci mam powiedzieć? Nie wiem czy cuje do ciebie to samo,wiem tylko tyle,że się zmieniło od naszego pierwszego spotkania. 
-Czyli?
-Wiem,że jesteś dla mnie ważny,ale nie wiem czy cie kocham. Nie czuje tego. Bardzo cię lubie,ale chyba jako przyjaciela. A jeśli byśmy mieli być razem,to bym nadal kochała Nialla ,a to nie było chyba fer w stosunku do ciebie
-Masz racje.- uśmiechnęłam się na te słowa - Mogę cię chociaż przytulić?
-Pewnie - przytuliliśmy się . Bardzo długo staliśmy.Oddaliliśmy głowy by spojrzeć sobie w oczy. Harry muszę przyznać ma piękne zielone teńczówki. Patrzeliśmy sobie głęboko w oczy dłuższą chwile,aż poczułam ciepło na ustach. Był długi i czuły. Dziwne,było to,że jak mnie całował to nie myślałam o Niallu i innych rzeczach.
Liczył się w tym momeńcie tylko on.. I to było dziwne. Ja chyba do niego nic nie czułam. Nie wydaje mi się.
Jego dłoń spoczywała na moim policzku. Gdy oderwaliśmy się od siebie. Popatrzyłam na niego ze zdziwionym wzrokiem.
  -Czyli się nadal przyjaźnimy? -zapytał
-Tak.Chyba tak -odezwałam się oszołomiona.
-Chyba?
-Nie wiem.-patrzyłam na niego zdezorientowana.
-To jak coś to powiedz słowo,a bede przy tobie. Jeśli się to powtórzy,ale tak normalnie..
-To wtedy bedziemy parą-uśmiechnęłam się. Sama nie wiedziałam co powiedzieć.
-Super!-przytulił mnie. Pożegnałam się z nim i weszłam do klatki. Oparłam się o drzwi i opuszkami palców dotknęłam ust. Nadal nie wiedziałam jak to się stało. Nadal nie wierzyłam co tam sie przed chwilą stało. Walnęłam się w policzek i weszłam po schodach na piętro. Otworzyłam drzwi i zastałam Kaję. Biegała po domu jak opentana. Nagle stanęłam uśmiechnęła się do mnie.
-Jesteście razem?-zapytał,a ja zrobiłam mine w stylu WTF?!
-Widzieliśmy,jak się z nim całowałaś-wyszła z salonu Sandra. Zupełnie zapomniałam ,że z pokoju Kaji czy Sandry widać wejście do kamienicy. 
-Jeszcze w deszczu. Przecież zawsze o tym marzyłaś-powiedziała cała uśmiechnięta
-Kaja wszystkie bliższe osoby wiedziać o tym-powiedziała Sandra
-Ale rodzina nie-powiedziała śmiejąc się
-No,ale nie mówie tu o rodzinie Mówię,o przyjaciołach. 
-Ahaa-zaśmiałam się.
-Cicho! Jesteście?!-krzyknęła Kaja
-A co z Niallem.? -zapytała Sandra.Krzyczały tak na przemian. Szczerze uszy mnie bolały,wiec dwoma rękoma je zakryłam i zacisnęłam by nie słyszeć dźwięku.Gdy to zobaczyły przestały się drzeć. Ucieszona odsłoniłam uszy,by dalej słyszeć dźwięki.
-Nie nie jesteśmy. Nie pytać czemu,czy co tam jeszcze. Nie pytać co z Niallem. Nie wiem. Nic nie wiem. Sama nie wiem co tam się stało i w jaki sposób się pocałowaliśmy.Wiec nie pytać-powiedziałam błagalnym głosem.
-Dobrze. Idź do swojego pokoju.Może to coś ci pomoże.-zaproponowały mi,wiec z chęcią je posłuchałam.
-Chcesz jeść,czy jadłaś?
-Nie i nie-rzuciłam szybko,co było zgodnę z prawdą.Położyłam się na łóżku patrząc na biały sufit. Myślałam czy może jednak być z Harrym. Całą godzinę siedziało mi to w głowie,dopóki nie odezwał się mój telefon. Był to sms od ...Misi. Ciekawe co napisała. 
,, Jeśli masz czas wejdź na skype. Stęskniłam się i musze ci coś powiedzieć.'' 
Heeee Dobra wejde,ale mam nadzieje,że nie zrobiła nic głupiego. Wstałam z łóżka i włączyłam laptopa. Była dostępna,co kiedyś było rzadkie. Tylko wtedy gdy coś musiała. Zadzwoniłam do niej.
-Co tam? -rzuciałam. Nie odzywała się - Mam go zabić?
-Co? Nie! Skąd ten pomysł/
-Bo płaczesz. Nie pamietasz jak dzwoniłaś do mnie o jedenastej w nocy,bo płakałaś przez niego. Szczerze mam go dość. Wyzywałam go,bo cię tyle razy zranił. Jak zrobił to ponownie to nie ręczę za siebie powiedziałam poważnie,a ona weschnęła
-Włącz kamerkę.
-Ty też. -włączyłyśmy oboję
-Widzisz nie płakałam tylko po prostu znowu chce bym z nim była
-O boże.!! Nie wiem co ci mam powiedzieć. Tyle razy cię zranił.. Kochasz go?
-Nie wiem.- weschnęła - Dlaczego płakałaś?
-Ja? Wydaje ci się-powiedziałam zakrywając oczy.
-Przecież widzie-powiedziała a ja zakryłam usta dłonią. Czułam jak napływają mi do oczu łzy. Zamknęłam oczy mocno,nie pozwalając im wypłynąć.
- Otwórz oczy-powtórzyła.Też tak zrobiłam,a z moich oczu wypłynęły łzy. Po policzkach pociekły aż kapły na moje nogi. 
-No mów co jest! -usmiechnęła się do mnie ciepło.
-Nic !! 
-Czekaj!! Pokaż rece-zażądała
-Nie! Spokojnie nie pociełam się. Aż tak bardzo nic się nie stało! 
-To o co chodzi? 
-Pocałowałam się z Harrym i nie wiem czy z nim być. Chciałabym się do ciebie przytulić.
-Ja z tobą też. Hmmm zadam to samo pytanie.. Kochasz go?
-Nie wiem -zaśmiałam się.
-A co czułaś gdy się całowalismy? Co myślałaś?
-Nie myślałam o Niallu.Myślałam jak do tego doszło. Byłam w szoku
-Yhm . Zobaczymy co czas przyniesie. 
-Nom-uśmiechnęłam się - A i prosze nie bądz z nim już.
-Ale..
-Tak wiem,głupia durna jestem. Mówie,że jest debilem.. Ale zranił moją przyjaciółkę,czyli ciebie i dlatego go nie lubię. Martwie się o ciebie i nie chce byś cierpiała.
-Kurwa.Nie mam na bilet by wrócić.-powiedziała,a ja uśmiechnęłam się. 
,,Michalina kolacja!!!''-usłyszałam,a ona zasmutniała
-Musze iść na kolacje,a potem pomóc Miłoszowi. 
-Ok. Smaczengo! 
-Dzieki. Papa
-No pa! -rozłączyła się. Ja weszłam tylko na fb sprawdziłam wszystko i wyłączyłam komputer. Wyszłam z pokoju kierując się do salonu. Na sofie siedziała Sandra i Kaja
-Jutro idziemy do chłopaków. 
-po co?
-Bo tak! Zaprosili nas.!! Będzie impreza przy basenie. 
-No dobra!! -usiadłam koło nich i zaczęłyśmy się zastanawiać nad wszystkim. Po jakieś godzienie spojrzałam na zegarek.Była 11:35 p.m. Wyszłam w salonu mówiąc
-Dobranoc
Weszłam do łazienki w celu umycia się. Sprawdziłam czy leci ciepła woda. Była ok,wiec weszłam pod prysznic. Umyłam się szybko i wyszłam. Ubrałam na siebie luźną bluzkę i dolną cześć bielizny. Wyszłam z łazienki gasząc przy tym światło. Weszłam do swojego pokoju kładąc się na łóżku. Przykryłam się kołdrą. Nadal myślałam,czy pójść jutro na tę imprezę. Podobno Nialla nie będzie,bo pojechał do rodziny,ale mi sie wydaje,że Louis coś ściemnia....


____________________________

No to mam nadzieje,że się spodoba. Jest rozdział 8 ,ponieważ złączyłam poprzednie rozdziały. Będę teraz pisać dłuższe i takie jak ten. Mam nadzieje,że bedzię lepiej i nie będą takie krótkie. Będę dodawać nie wiem jak,ale postaram się szybko.

Zróbmy tak

2 komentarze= Następny rozdział 

To mało,a mnie motywuje i bardzo.   

Kontakt jest zawsze z boku :) 

2 komentarze:

  1. Hej :-)
    Chciałabym cie zaprosić na swojego bloga ze zwiastunami http://magic-trailers-x.blogspot.com/ (blog wznowił działalność)

    PS: Sorry za spam

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie! Myślę, że będziesz dodawać częśćiej rozdziały, a nie co miesiąc ;c Kiedy nn?

    OdpowiedzUsuń