niedziela, 23 lutego 2014

Rozdział 8

Zdałam sobie sprawę,że to już nie sen.Położyłam się na plecy i otwarłam oczy przecierając je. Pomrugałam i rozejrzałam się po pokoju. Przekręciłam się na bok i wyciągnęłam rękę w stronę telefonu,który leżał na stoliku.Miałam za krótką rękę,albo za daleko leżałam od szafki.Żeby chwycić telefon pociągnęłam rękę w stronę w jego stronę,tym sposobem padłam na brzuch. Przybliżyłam dłoń do swojej klatki piersiowej i wyciągnęłam z całej siły w stronę telefonu. Udało mi się go chwycić i upadłam na brzuch. Telefon położyłam pod poduszką i położyłam się na plecy. Patrząc na sufit chwytałam powietrze. Gdy złapałam oddech wyciągnęłam telefon z pod poduszki. Spojrzałam na wyświetlacz ,który rozjaśnił się pod dotknięciem mojego palca,którym kliknęłam przycisk blokujący. Wyświetlała się 9:05 a.m. Usłyszałam pukanie do drzwi. Po chwili weszła Sandra. Nic nie mówiąc usiadła na łóżku i patrzyła w okno. Ja popatrzyłam na nią pytająco. Ta odwróciła wzrok na mnie i parschneła śmiechem. 
-Coś się stało?-zapytałam
-Nie. Po prostu przyszłam sprawdzić czy śpisz. 
-Ahaaaa. Ok -powiedziałam przeciągając wyrazy,Nadal się na nią patrzyłam. 
-Co się tak gapisz? - palnęła
-A co nie wolno mi?-wystawiłam jej język
-Niee
-Idę się ubrać. 
-Mogę laptopa? - zapytała robiąc oczka szczeniaka
-ehh Dobra jest na biurku - rzuciłam obracając się w stronę wyjścia do łazienki i machnęłam ręką. Otworzyłam drzwi do łazienki i usłyszałam Sandre gdy mówi ,,dzieki''. Zamknęłam drzwi na klucz. Sciągnęłam z siebie ,,piżamę''. Szczerze moja ,,piżama'' składała się z getrów i luźnej bluzki na jedno ramię. Sprawdziłam czy woda jest ciepła. Była zimna. Musiałam czekać,aż zleci zimna. Gdy zaczeła lecieć ciepła to weszłam pod prysznic. Zastanawiałam się co dziś się takiego wydarzy. Czułam,że wydarzy się coś nie dobrego,ale też coś z drugiej strony dobrego. Mam tylko nadzieje,że nic się nie stanie u chłopaków. Zmoczyłam włosy i nalałam na dłoń szampon.Spieniłam włosy. Kiedy umyłam całe ciało,którego tak bardzo nie lubię.Jedna osoba,kiedyś mi powiedziała,żebym się nie rozczulała nad tym,tylko myślała,że co za szczeście,że mam je wszystkie zdrowę. W sumie racja,ale i tak nie lubię swojego brzucha i ud. Spłukałam włosy i wyszłam z kabiny. Owinęłam się recznikiem ,a drugim wycierałam włosy. Kiedy już nie kapały związałam je w luźnego koka i zaczęłam wycierać siebie. Gdy byłam sucha ubrałam bieliznę i ciuchy na dzisiaj. Ubrałam krótkie szorty i do tego luźną bluzkę z krótkim rękawem. Bandaż założyłam na ręce. Rozpuściłam włosy i zaczęłam je suszyć suszarką. Bardzo długo to zajęło,lecz gdy w końcu udało mi się je do końca wysuszyć wyciągnęłam szczotkę. Zaczęłam przeczesywać włosy. Pomyślałam,czy może na dzisiaj nie zrobić sobie fryzury. Od jakiegoś czasu już o tym myślałam. Dzisiaj akurat jest dobry dzień. Posprzątałam łazienkę,gasząc światło wyszłam. Poszłam do kuchni w której Sandra siedziała przy stolę. Dosiadłam się do niej ze swoim wcześniej zrobionym śniadaniem. Usłyszałam,że Kaja już wstała i zamykające się drzwi do łazienki. Zastanawiałam się czemu chłopaki postanowili zrobić imprezę w poniedziałek. Ja muszę iść do pracy,a oni chyba muszą jeździć do studia. Nie zawracając sobie głowę postanowiłam zapytać Sandrę.
-Czemu chłopaki akurat w poniedziałek...
-Nie wiem-przerwała mi
-Boję się,że coś wymyślili - ze strachu przejechałam dłonią po karku. 
-Spokojnie. Niall jest w Ameryce. 
-Skąd wiesz? - zapytałam zdziwiona, a dłoń opadła mi z karku na uda.
-Sprawdzałam w necie - uśmiechnęła się
-Aaa no tak zupełnie zapomniałam - walnęłam się ręką w czołą
-Nie bij się.- usłyszałam śmiech mojej przyjaciółki,która po chwili się do nas dosiadła. Zaczęłyśmy gadać i śmiać się. W pewnym momencie jedna z dziewczyn włączyła radio. Zaczęła lecieć wolna i smutna piosenka. Ja zasłuchana w piosenkę zapomniałam o czym dziewczyny gadały. Wyłączyłam się i płynęłam ze słowami piosenki. Widziałam tylko jak dziewczyny ruszają ustami i coś do siebie mówią,ale ja słyszałam tylko muzykę i słowa piosenki. Zaczęłam rozmyślać o wszystkim. O Harrym i Niallu. Ta historia jest podoba do jednego co kiedyś przeżywam. Co ja bredzie. Te moje uczucia są identyczne w tym momencie co 5 lat temu. Miałam wtedy trzynaście lat,rocznikowo czternaście. Zakochałam się w koledze. To była moja pierwsza miłość.Tylko,że ona była miłością nieodwzajemnioną. Nie ważne co się stało. Może innym razem to powiem. Ale w szkole w nowym roku,czyli jak miałam rocznikowo czternaście,jak wcześniej wspomniałam. Kiedy patrzyłam na niego łzy cisnęły mi się do oczu i wylewałam uczucia na kartki,które w domu paliłam , by nikt ich nie znalazł i przeczytał. Tak bardzo pragnęłam zapomnieć,ale to było nie możliwe,ponieważ chodził ze mną do szkoły,co najlepsze chodziliśmy razem do klasy. Jednakże moje modły zostały wysłuchane.No tak jakby. Chodzi o to,że tydzień przed feriami nie było go w szkolę ,dokładnie przez cztery dni. Gdy we wtorek - pierwszy dzień,którego go nie było - na języku polskim,czyli na trzeciej lekcji (ponieważ mieliśmy na dziewiąta) spojrzałam na jego miejsce,które było puste coś we mnie w środku pękło,jeśli można to tak nazwać. Poczułam,że tęsknie za jego oczami,uśmiechem. 
-Halo halo Werka !! Ziemia do Wery!! - zaczęła mi majtać jakaś ręka przed oczami.Nawet nie spostrzegłam ,że skończyła się piosenka.
-Co?? Żyje!! - walnęłam rękę Sandry,która prawie mi tą dłoń na twarz położyła. 
-Nad czym się tak zamyśliłaś? - spytała. Ja spuściłam głowę i wpatrywałam się w dłonie,którymi się bawiłam. Uśmiechnęłam się smutno i odpowiedziałam.
-Nad wspomnieniami - po chwili spojrzałam na nią. Z twarzy zrzedł uśmiech patrzyłam na nią,by wiedziała o co chodzi.
-Wyłączamy idiotyczne radio - zarządziła Kaja i trzasnęła w radio,które pod tym wpływem zamilkło. Zaczęłam się śmiać,a wtedy Kaja usiadła dumnie przy mnie i poruszyła śmiesznie głową w stronę Sandry. Spojrzałam na godzinę,którą pokazywał zegar na ścianie. Wskazówki pokazywały godzinę 10:30 a.m. Przypomniało mi się,że zaprosili nas do siebie dzisiaj chłopcy. Trochę to mnie dziwiło,bo jest poniedziałek no,ale jak zaprosili to przyjdę. Usłyszałam w pewnej chwili dzwonek mojego telefonu. Wyszłam z kuchni i rzuciłam się na łózko w moim pokoju. Spojrzałam na wyświetlacz. Mój szef. Już się boję,że coś się stało. Odebrałam... Po chwili zamurowało mnie.
-Nie pan nie może!!-błagałam. Niestety nic to nie dało. Rozłączył się. Zmarnowana usiadłam na łóżku. Ciekawe jak sobie teraz poradzimy. Siedziałam smutna na krawędzi łóżka,aż przypomniałam sobie,że mamy iść do willi chłopaków. Na to od razu się uśmiechnęłam. Wróciłam do dziewczyn siadając przy stolę-naprzeciwko ich. Uśmiechnęłam się.Nie chciałam wzbudzać żadnych podejrzeń co do problemu,który właśnie się pojawił.
-Kto dzwonił?-zapytała Sandra
-Nikt-wyszczerzyłam moje ząbki.
-No mów!! Słyszałam,że szef-powiedziała Kaja zaciskając swoje ręcę na piersi.
-No tak jakby!!-poruszałam głową na boki i zrobiłam jedną ręką.
-To nie prawda!!!-fuknęła Sandra
-Niestety-pokiwałam lekko głową i robiąc z ust wąską linie.
-Kurwa!!Masz kase??
-Tak Kaju,mam.
-Co my teraz zrobimy??
-Spokojnie!! Mam dużo kasy w skarbonce,a za mieszkanie nie musimy płacić.-Zrobiłam specjalną ,,pozę'' rękami.
-Ufff -odetchnęły obie z ulgą.
-Mamy więcej czasu!! - palnęła Kaja
-Na co? -zapytałam
-Co ty Kaja bredzisz - odpowiedziała Sandra przy tym lekko dłonią walnęła się w czoło
-Na przygotowanie!! - uśmiechnęła się chytrze.
-A po cholerę tyle czasu? - zapytałam
-Żeby się ubrać? - zapytała bardziej oznajmująco.
-Rób co chcesz, ja tylko się ubiorę - wystawiłam jej język.Spojrzałam na zegarek. - Musze zadzwonić do kogoś.
-Do kogo?
-Do ludzia - walnęłam ją i poszłam do pokoju.Wyjęłam telefon i wybrałam numer do Misi. Usłyszałam trzy sygnały,a zaraz po nich głos,który dobrze znałam.
-Słucham?
-Nie mów słucham..
-Nie kończ - zaczęła się śmiać,a ja do niej dołączyłam.
-Jak tam? Wiesz o czym mówię -zapytałam.
-Tak wiem,ale ci nie powiem 
-Tia , tylko byś tego nie żałowała - odparłam
-A ty wiesz co zrobić?
-Co? - zdziwiłam się.
-Wiesz co zrobić w tej sprawie z Harrym? - zapytała specyficznie jakby wiedziała co powiem.
-Tak wiem,jak się rozłączymy to do niego zadzwonię.
-Czyli chcesz z nim być? - zapytała zdziwiona,jakby się nie spodziewała.
-No co? Lubie go i to bardzo, zmieniło się wszystko od naszego pierwszego spotkania - powiedziałam wspominając moje słowa wtedy do niego: ,,Nie czuje do ciebie nic''.
-Tylko byś nie żałowala,a wiesz,że jak kochasz Niall to bedzie nie fer w...
-Tak wiem - przerwałam jej,a ona weschnęła
-WERA!!! - uslyszłam krzyk z kuchni.
-Co to było? - zapytała zdezorientowana Misia.
-Czekaj zaraz zadzwonie!
-Ok! Zadźwoń wieczorem.
-Nie mogę!
-A to czemu?
-Idę na impreze do chłopaków
-Aha. Rozumiem
-WERA!!! - usłyszłam tym razem głośniejszy.
-A wiesz co?
-Dobra powiesz jutro!
-Ale czekaj. Chodzi o to,że nie możesz - nie uslyszłam,ponieważ się rozłączyłam. Żuciłam telefon na łóżko i pobiegłam  zatrzskując drzwi , do kuchni.
-Co?! - wbięglam do kuchni - O Boże!! - krzyknełam gdy mój wzrok skierował się na Kaję.

-Wyszłam na chwile do łazienki i wracam,widząc to! - powiedziała oburzona Sandra pokazując na Kaję. 
-Coś ty zrobiła? - warknęłam siadając koło niej. 
-Chciałam pokroić ogórki i jak niechcąco spadł,zahaczyłam. Nie gniewaj się. - popatrzyła na mnie swym smutnym wzrokiem.
-Nie będę tylko trzeba to opatrzeć. Sandra podaj mi apteczkę,jest w górnej szafce! - powiedziałam chwytając jedną ręką Kai dłoń,a drugą pokazałam na szafkę. Sandra otworzyła ją i wyjęła z niej apteczkę. Podała mi ją,a ja wyjęłam z niej wacik i wodę utlenioną. Nalałam wodę na wacik i spojrzałam Kai prosto w oczy.
Będzie trochę boleć! - powiedziałam,a ona kiwnęła głową.Przyłożyłam wacik do miejsca przecięcia. W tym samym czasie Kaja pisnęła, po chwili spojrzała na mnie. Wyjęłam gazik i bandaż. Owinęłam jej rękę,zapinając specjalnym zapięcię. Poprosiłam,by wyprostowała rękę.Na moment pisnęła,ale po chwili było lepiej - mogła ruszać ją normalnie,bez boleśnie.Spojrzła na mnie zdziwiona.
-No co? To tylko przecięcie. - wystawiłam jej język,a Sandra zaczęła się śmiać.
-Ty to chyba o tym wiesz najlepiej - spojrzła na mnie dociekliwym wzorkiem
-Tiaaa! - powiedziałam odwracając wzrok w stronę lodówki.Czy zawsze musimy wracać do tej samej sprawy? Tak,wiem dużo o tym,ale nie muszą ciągle o tym wspominać. Miałam coś zrobić.. A już wiem.
-Kaja usiądź,a ja zadzwonię do kogoś i zaraz wracam. - odparłam i wyszłam z uchni,kierując się do pokoju. Nadal nie wiedziałam czy dobrze robię. No ale cóż raz się żyje. Wzięłam telefon do reki,wybierając numer. Po nie całych dwóch sygnałach usłyszłam jego głos.
-Hej! Coś się stało? - zapytałam
-Hej.! Nie nic,tylko mówiłeś,żebym tylko jedno słowo powiedziała,wiec właśnie teraz mowie. - tak szczerze to bałam sie to mówić.Bałam się zniszczyć naszą przyjaźń. Jeśli można to tak nazwać.
-Naprawdę?? Czyli się zgadzasz? - zapytał przejęty
-Tak Harry będę twoją dziewczyną - powiedziałam mając w głowie milion mysli.
-Naprawdę? Super! Idziesz dzisiaj do nas,prawda? - co za bencwał.
-No jak mnie zaprosiłeś
-No dobra!! - krzyknął,ale chyba nie do telefonu - Chłopaki mnie wołają,wiec co wieczora
-Do wieczora
-Pa słońce - Co?? Czy on zawsze tak mówił..?Nie,że nie lubię,tylko czuję się dziwnie.
-Pa Harry. - tak wiem,że się postarałam.Ale co miałam powiedzieć?
Po chwili nic nie usłyszałam.Rozłączył się. Ja zdezorientowana tym co się przed chwilą stało usiadłam na brzegu łóżka wpatrując się w telefon.Weszła Sandra i powiedziała,że  kieszeni spodenek. W przedpokoju wzięłam ręką jednego buta i wsunęłam na stopę, to samo zrobiłam z drugim. Zawołałam je i po chwili wyszłyśmy z mieszkania.Schodząc po schodach potknęłam się,ale na szczęście Sandra mnie chwyciła. Już to widzie jakby się to skończyło. Nos połamany. Ałaaa lepiej o tym nie myślę. Chodziłyśmy tak dobrą godzinę,aż nagle Kaja pisnęła. Obie z Sandrą się na nią popatrzyłyśmy jak na idiotkę. Ona machnęła ręką i pobiegła w stronę wystawy z ciuchami. Dlaczego mnie to nie dziwi. 
-Ile te spodnie kosztują? - zapytała pokazując na wystawę.
-Patrzyłam,Nie stać cię - powiedziałam i założyłam ręce na piersi. Kaja odwróciła się i rzuciła mi gniewne spojrzenie,a Sandra parsknęła śmiechem. Kaja westchnęła i poszłyśmy dalej. Doszłyśmy wreszcie do kamienicy. Kiedy wchodziłyśmy po schodach zajrzałam na godzinę. Pokazywało 4:25 p.m. Gdy powiedziałam o tym na głos,Kaja,aż nie wyważyła drzwi do mieszkania. Pobiegła do swojego pokoju i zatrzasnęła drzwi. Ja z Sandrą popatrzyłyśmy się na siebie i wzruszyłyśmy ramionami. Ona poszła do pokoju,a ja do kuchni. Wyciągnęłam jabłko i usiadłam na krześle. Nagle Kaja wleciała,prawie by się wywruciła.
-Widziałaś moją bluzkę? - zapytała
-Zobacz w łazience i nie panikuj - odparłam,a ona zeszyła mnie swoim spojrzeniem.
Wyrzuciłam ogryzek i poszłam do pokoju.
Wyciągnęłam ciuchy z szafy i położyłam je na łóżko. Usiadłam przy biurku. Przydało by się pomalować,wiec umalowałam się,lecz tym razem ostro. No impreza to impreza. Założyłam ciuchy. Czyli szorty z flagą USA , biała luźna bluzka z napisem ,,BAD''. Do tego naszyjnik sówki i pierścionek. Telefon wsadziłam do kieszeni spodenek. W przedpokoju ubrałam łososiowe vensy. Po chwili Sandra do mnie dołączyła i czekałyśmy na Kaję. Około 7:20 p.m. wyszła wreszcie z pokoju. Wyszłyśmy wszystkie z mieszkania,a ja zamknęłam drzwi na klucz.



_______________________________________
Nareszcie jest.. Wiec dodałabym szybciej ,lecz jak napisałam miały być dwa były,wiec dodaje. Wiem,że są osoby,które nie komentują ,ale czytają..Wiec się zlituje. Jest zwiastun tego opowiadania,wiec jak ktoś chce to jest na górze. :) 

DODAJ SIĘ DO OBSERWATORÓW

JEŚLI CHCESZ, ABYM CIĘ INFORMOWAŁA NAPISZ W KOMENTARZU SWÓJ USERWNAME

Dobranoc <3

1 komentarz: