czwartek, 6 marca 2014

Rozdział 9

Dochodziłyśmy już do willi chłopaków. Na wyświetlaczu mojego telefonu pokazywało 8:05 p.m. Trochę się spóźniłyśmy,ale to tylko pięć minut i to przez Kaję. Zadzwoniłam dzwonkiem do domu. Otworzył nam Harry. Tego to się nie spodziewałam. Był ubrany w koszule i rurki. Do tego eleganckie buty. Włosy miał postawione na żel.
-Sorka,że się spóźniłyśmy. To przez tą tu taj - Sandra się odezwała i pokazała na Kaje.
-Nie no spoko.Ja z Louisem właśnie wróciliśmy z wywiadu. 
-A nie idziecie wszyscy razem? - zapytałam
-No idziemy,ale Nialla nie ma,wiec tak poszliśmy
-Ahhaaaaa 
-Nooo. Cześć słońce - zwrócił się Harry całując mnie w policzek.Sandra odwróciła wzrok,a Kaja zakryła twarz ręką. I tak wiem,że się śmiały. - Wejdźcie ! - pokazał dłonią Hazzy w głąb domu. Weszłyśmy,a za rogu wyłoniły się trzy głowy. A po chwili reszta ich ciał. Liam i Zayn pomagali do nas,a Louis poderzedł przytulić Kaję. 
-A mnie kto przytuli? - oburzyła się Sandra zaciskając ręce na piersi.
-Ja cię przytulę - powiedział Liam i zaczął podchodzić do Sandry. Popatrzyła na mnie zdziwiona,a ja puściłam jej oczko. Przytulił ją,a mnie nagle Harry. 
-Wszyscy się przytulają oprócz mnie - zasmucił się Zayn. Przybiegł kot, chyba był on Harrego. Zayn podszedł do niego,wziął na ręce i przytulił. Hazza chyba to zauważył,bo odsunął się ode mnie i wrednym krokiem szedł w jego kierunku,mówiąc
-To mój kot Zayn.Od bimbaj się od niego. Masz narzeczoną - wyrwał mu kota z ręki z zaczął tulić.Chyba ten kot się zaraz udusi.
-Harry idioto! To go boli ! - krzyknęła oburzona Sandra i zabrała kota Harremu.
-Ej!! Mój kot - krzyknął Hazza machając rękami.
-Od bimbaj się! Teraz to mój kot - powiedziała Sandra wystawiając mu język. Harry udał obrażonego i zacisnął ręce na piersi. Tupnął nogą i fuknął powietrzem. Wszyscy na to wybuchli śmiechem. Louis z Liamem poszły do salonu. Po chwili z głośników wydobywały się głośne dźwieki piosenek. Sandrze znowu Harry wyrwał z rąk kota,który go podrapał i uciekł. Na co Harry krzyknął. Sandra,by się zemścić poszła do łazienki i wyjęła prostownice. 
-Harry przywitaj się ze swoją nową koleżanką - powiedziała ze swoim szatańskim uśmiechem. Gdy Styles to zobaczył od razu podskoczył i zaczął uciekać. Brunetka oczywiście za nim. Biegali tak przez cały dom około godziny. Około 10 p.m. włączyli specjalne światła. Wyglądało zajebiście. Kolorowe wszędzie światła latały. Białe migały tak,że czułam się jakby się naćpała. Wydać było kto ma fluoroscencyjne  ciuchy. Ja usiadłam z Sandrą na kanapie, Kaja tańczyła z Louisem. Zayn tańczył sam machając rękami. Po chwili stanął wyciągnął swój telefon i wyszedł. Na zegarku pokazywała się już prawie północ. Nagle poczułam jak ktoś ciśnie się miedzy mną,a Sandrą. To był Styles. Któż by inny? Ten zboczeniec. Tiaaaa oczywiście,spodni nie umie założyć. 
-Dobrze Hazz ,że chociaż bokserki umiesz założyć - zwróciłam się do niego.
-Jeśli chcesz to mogę nie umieć - popatrzył na mnie i poruszył brwiami.
-Z chęcią - powiedziała Sandra klaskając w dłonie. Harry popatrzył na nią zdziwiony,a ja wybuchłam śmiechem. 
-Jeśli chcesz to zaraz wracam - powiedział i podreptał do łazienki. Popatrzyłyśmy na siebie i znowu tym razem obie wybuchnęłyśmy śmiechem. 
-Zatańczysz ze mną? - usłyszałam znajomy mi głos. Dłoń miał skierowaną do Sandrą. Wstała i poszli tańczyć. Zayn wleciał  krzycząc ,że jest Perrie i z nią tańczy. Super! Wszyscy z kimś tańczą. Louis z Kają , Zayn z Perrie, Liam z Sandrą. Mi został,wiec Hazza,który zaraz przyleci tu goły. To jest bardzo prawdopodobne.
-Werka - usłyszałam znajomy głos i zamykające się drzwi łazienki. Jezu!! Zaczęłam uciekać i biegać miedzy ludzi. Albo jestem ślepa,albo on naprawdę nie ma gaci. Nie widziałam jego przyrodzenia, ale nie widziałam gumek od gaci. Jezu!!
- Harry debilu! Okryj się ! - usłyszałam wściekłego Liama. Wyjrzałam na nich i zobaczyłam jak Liam okrywa na biodrach Harrego ręcznik. Zaczął do niego coś krzyczeć i pokazał ręką łazienkę. Po chwili usłyszałam śmiech Sandry. Dlaczego mnie to nie dziwi? Szłam w jej kierunku,aż wpadłam na kogoś.
-Sorka Zayn!
-Nic się nie stało. Werka poznaj Perrie. Kochanie to jest Werka - przedstawił mnie i Pezz.
-Miło mi - odarłam. Chciałam się chociaż trochę wydawać miła. 
-Mi też - co najdziwniejsze przytuliła mnie. Ja wcale nie mówię,że mi się to nie podobało. 
-Liam może być tak? - usłyszałam pewny siebie głos Styles'a. Spojrzeli wszyscy w jego stronę,włącznie ze mną. Miał na sobie bokserki,ale prześwitujące. Stanęłam jak słup,a Sandra turlała się ze śmiechu. Nagle Liam się wydarł.a Hazz podskoczył i w biegu poleciał na górę,jakby się mu nogi paliły. Wszyscy wybuchli śmiechem. 
-Nie narzekam. Mógł tak być - popatrzyłam na nią zdziwiona
-Ty zboczeńcu ! - zaczęłam się śmiać.
-Idę pogadać z Liamem. Niech Hazza tak biega - powiedziała i usłyszałam ten szatański śmiech Sandry. Zniknęła gdzieś,a nagle usłyszałam ucieszonego Harrego. Zaczął biegać jak małe dziecko po całym domu. 
-Harry ogarnij się ! - krzyknęła Sandra. Nagle chwycił ją za rękę i pociągnął. Zaczęli tańczyć jakieś wygibasy. Usiadłam na tylnym oparciu kanapy i zaczęłam ryć ze śmiechu. Spojrzałam na zegarek. Było grubo po trzeciej w nocy. Wypiłam jeden kieliszek i zaczęłam tańczyłam z resztę towarzystwa. Drugi kieliszek wypiłam z Louisem przy barku.
-Co tam? - zapytałam
-Mogę ci coś powiedzieć? 
-Zawsze,ale tylko prawdę - uśmiechnęłam się 
-No bo bym chciał żebyśmy poszli na podwójną randkę? 
-We czwórkę? 
-Tak - pokiwał głową 
-Kiedy?
-Ja,ty,Harry i Eleanor 
-Kto?
-Szczerze? Kaja mnie zmusiła do tej randki,a ja chodzie z Eleanor.
-To wszystko wyjaśnia - uśmiechnęłam się
-W sobotę o 3:00 a.m. 
-Dobra. A Kaja?
-Z nią sam pogadam. 
-Dobra nie wtryniam się.- uśmiechnął się i poszedł w stronę reszty. Widziałam jak Sandra z Harrym tańczą. Po co ja z nim jestem? Przecież oni tak fajnie tańczą. Takie dwa kochane zboczeńce. Tak też jestem zboczona i to ja zryłam jej psychikę,ale i tak dla mnie są lepszą parą,niż ja z nim. To jest jakieś niepojęte. Ja go kocham jaka brata,kuzyna,przyjaciela..Nie jako chłopaka. Muszę jeszcze nad tym pomyśleć. Nalałam sobie trzeciego drinka. Czwartego.Piątego.Szóstego. Po chwili już nic nie pamiętam....

********

Obudziłam się w jakimś łóżku. No znowu. Naprawdę. Zajrzałam pod kołdrę. Byłam w ciuchach tych samych. Nagle otworzyły się drzwi i wszedł nikt inny niż Harry. Bez koszulki. Usiadł na krawędzi i położył tace na łóżku. Ja w tym czasie podkurczyłam nogi i oparłam się o nie. Patrzyłam na niego całego. Nie wiem czy ja do niego coś czuje,czy nie. Wszystko to mi się myli w głowie. 
-Kochanie przyniosłem śniadanie. - usłyszałam na co się uśmiechnęłam. Przypomniał mi się Horan. Czekaj.! Co? Nie! Zapomnij o nim! Uśmiechnęłam się do Harrego, nadal się na niego patrząc. 
-Co mi się tak przyglądasz? - ponownie zapytał i parschnął śmiechem. 
-Myślę 
-O czym? - zapytał zaciekawiony
-Już o niczym. Sam to zrobiłeś? - zapytałam pokazując na śniadanie. Chciałam zmienić temat i to jak najszybciej.
-Tak. 
-A skąd masz przepis ? Z głowy? 
-Szczerze?
-Tylko - uśmiechnęłam się
-Przepis mam od Nialla. To on wymyślił te danie - słysząc to zrzedł mi uśmiech. Jeśli to on wymyślił to napewno będzie dobre. Tylko zapomniałam o nim. Czy nie jest mi dane zapomnieć o nim. Chociaż teraz. Ehhh Dobra spróbowałam. Tak jak myślałam było pysznę. 
-Jak to robisz? - zapytałam jedząc.
-Dzwoniłem do niego,kiedy to gotowałem.Mówił mi co mam po kolei robić. 
-Ahaaa . A nauczysz mnie? - zapytałam 
-Wiesz.. To musiałbym nauczyć cię Horan
-Aaaa dobra to nie - potrzęsłam głową i zaczęłam konsumować. - Gdzie są dziewczyny?
-Na dole. Wszyscy już wstali i jest godzina 1 p.m. 
-Która?  
-Trochę pospałaś 
-Oj tam,oj tam - uśmiechnęłam się niewinnie.
-Mój kochany śpioch. - powiedział i pocałował mnie w czubek głowy. Przeszedł mnie miły dreszcz oraz takie miłe uczucie. Nie wiem co ja zrobię,ale wiem jedno. Odebrało mi rozum te śniadanie. Ale w sumie czemu ja się tak dziwię. Pocałowałam go w policzek,a on się uśmiechnął. Chwycił tackę i położył ją na biurku. Wyszłam z łóżka kierując się w stronę wyjścia. Poczułam dłoń na mojej dłoni. Gdy wyszliśmy za prób przyciągnął mnie do ściany i wbił w moje usta. Jesteśmy razem,wiec to odwzajemniłam. Szczerze podobało mi się to.
-Kochane Keviny ! - usłyszałam krzyk zachwyconego Louisa. Styles i ja patrzyliśmy na niego stykając się policzkami. Ten tylko puścił do nas oczko i zniknął. Zaśmialiśmy się do siebie i zeszliśmy po schodach. Pokierowaliśmy się do kuchni,gdzie wszyscy siedzieli. Kiedy przekraczaliśmy próg chwycił mnie za rękę. Wszyscy zaczęli klaskać i gwizdać.  Nie wiedzieli,że jesteśmy razem czy co? Nagle pociągnął mnie na środek kuchni,naprzeciwko przyjaciół i objął mnie w tali. Wszyscy tak nas przejrzeli wzrokiem. Oczywiście oprócz dziewczyn.One na pewno wiedziały,bo były przy tym. Harry nagle powiedział co jest miedzy nami. Chłopaki nie mogli uwierzyć. Tak szczerze to ja też nie. Przeprosiłam wszystkich i wyszłam. Otworzyłam drzwi do łazienki i weszłam. Zamknęłam drzwi na zamek i usiadłam na desce. Musiałam ją zamknąć,bo oczywiście chłopaki nigdy nie mogą zamykać. Usiadłam i zaczęłam się zastanawiać czy to na pewno dobry pomysł. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Wstałam szybko i podeszłam do drzwi. Poprosiła mnie bym ją wpuściła. Otworzyłam drzwi i weszła. Ja tym samym zamknęłam znowu na zamek. Usiadłam na wannie,a Kaja na przeciwko mnie. Opierała się o blat i umywalkę. Cisnęła mnie co się dzieje. No wiec powiedziałam jej. Powiedziałam jej wszystko co o tym myślę, zastanawiam się od wczoraj. Powiedziała bym dała mu szansę,może naprawdę coś do niego czuję. Podeszła do mnie i przytuliła. Przy tym samym rozległ się dźwięk pięści pukającej do drzwi. Okazało się,że to Harry. Podziękowałam jej,a ona wyszła tym samym wpuszczając Stylesa. 
-Coś się stało? - zapytał
-Nie, nic - uśmiechnęłam się sztucznie.
 -To dobrze. Wiesz myślałem nad nami. - Co?Naprawdę ? Może chcesz się rozstać,bo jestem trochę dziwna.
-Naprawdę? 
-Może pójdziesz z nami do studia jutro? 
-O której? 
-Po 3 p.m. 
-Ok - uśmiechnęłam się do niego,co on odwzajemnił.
-To chodź teraz do nich - chwycił mnie za rękę.Pokiwałam głową i szarpnął mnie,że wyszliśmy z łazienki. Usiedliśmy z resztą na kanapie w salonie. Nagle Louis klasnął w ręce i popatrzał się na mnie i Hazze. 
-Coś nie tak? - zapytałam prawię śmiejąc się z jego miny.
-Pocałujecie się? - wypalił. Mi zrzedł uśmiech,przy czym wyszczerzyłam oczy. Harry już się do mnie przybliżał i złapał za podbródek. W jednym momencie walnęłam go i się odsunęłam. Usiadłam koło Sandry.
-Nie całuje się na pokaz ! - powiedziałam wystawiając język. Louis zrobił obrażoną minę,a wszyscy wybuchnęli śmiechem. 
-A ja tak - powiedział Harry i przybliżył się do mnie. Chwycił mnie za kolano i usiadł koło mnie. Jego usta się przybliżały do moich,a jego dłoń przybliżała się do ud. Oj ten zbok. Walnęłam jego dłoń.
-Spadaj Harry! - powiedziałam szybko wstając i siadając miedzy Louisem,a Perrie. Harry weschnął.
-Hazza chyba nie jesteś już taki gorący co wcześniej - palnął Lou,a wszyscy wybuchli śmiechem. Harry popatrzył się srogo na Tomlinsona i rzucił się na niego. Spadli z kanapy a podłogę. Zaczęli się kulać na podłodze. Oczywiście ich przyjaciele zamiast pomóc to zaczęli to nagrywać,a Liam napisał tweet'a. W końcu ja z dziewczynami ich rozłaczyliśmy. Oni prawie płakali ze śmiechu. Harry zaczął mnie łaskotać,a ja na to Sandrę. Ona Liama,on na to Zayna,a Zayn Perrie. I tak wszyscy wszystkich zaczęli łaskotać. Ja uciekłam do góry po schodach. Słyszałam,że ktoś mnie woła i za mną wchodzi. Jak ja nienawidzę gdy ktoś mnie łaskocze. Nie mogę wtedy oddychać.  Weszłam szybko w pierwsze lepsze drzwi,które były otwarte. Wbiegłam do pokoju i zamknęłam na zamek. Odwróciłam się opierając o drzwi. Weschnęłam i otworzyłam oczy. Zobaczyłam piękny pokój z zielonymi ścianami. Łóżkiem na środku biurkiem pod oknem. Naprzeciwko mnie były wielkie okna i drzwi na balkon. Na ścianie były powieszone gitary,a przy biurku stała jedna akustyczna. Na stoliku nocnym była jakaś ramka. Usiadłam na krawędzi łóżka i wzięłam ramkę w dłonie. Było tam zdjęcie moje i Nialla. Uśmiechnęłam się pod nosem. Odstawiłam  ramkę i osiadłam na podłodze. Oglądnęłam cały pokój z tej perspektywy. Spojrzałam na łóżko. Z pod poduszki coś wystawało. Wyciągnęłam i przeczytałam nagłówek. 
,,Pamiętnik Nialla Horana. Prosze nie czytać :) ''
Uśmiechnęłam się i odłożyłam go. Nie będę taka chamska. Gdy zbliżał się do swojego poprzedniego miejsca, coś z niego wypadło. Jakaś folia,chyba ze zdjęciami. Odłożyłam pamiętnik na podłogę i wyciągnęłam zawartość foli. Były to zdjęcia,lecz nie byle jakie. Były one moje. Co mnie najbardziej zdziwiło. Niektóre były moje i Nialla,a nie które moje tylko moje. Najwięcej było z tej imprezy. Na każdym moim zdjęciu było po drugiej stronie coś napisane. Był to rodzaj pisma Horana. Odwróciłam parę zdjęć. Na jednym było napisane,że mnie kocha i jest szczęściarzem. Na drugim,że się tak mocno zakochał i dlaczego mu to zrobiłam. Domyśliłam się o co chodzi. Na trzecim było coś co mnie bardzo zdziwiło. Było to zdjęcie z twiitera,które dodałam będąc w Polsce.Było tam napisane jego pismem.: ,,Zraniła mnie,ale nie dałem jej nic powiedzieć. Kocham ją. Tak bardzo za nią tesknie. Co to jest za bandaż? Chciałbym z nią porozmawiać,lecz sam nie mam odwagi''. Dobra zaskoczył mnie tym. Usłyszałam pukanie do drzwi i wołanie Stylesa. Schowałam wszystko do foli,a folie do pamiętnika. Dałam go tam gdzie go znalazłam. Jeszcze raz spojrzałam na ramkę na stoliku i poszłam otworzyć drzwi. Wyleciał z nich Harry. Pewnie podsłuchiwał. Co za ułom. Zaczęłam się śmiać i pobiegłam po schodach. Wbiegłam do salonu krzycząc.
-My już pójdziemy. - powiedziałam. Dziewczyny odetchnęły z ulgą i poszły do wyjścia. Rzuciłam tylko krótkie ,, Papa Harry kotku '' i zaczęłam się śmiać. Pomachałyśmy chłopaką i wyszliśmy z willi. Wychdziąc z ich posesji odwróciłam się i spojrzałam na balkon do JEGO pokoju. Pragnęłam tam wrócić i popatrzeć jeszcze na to wszystko co się w nim znajduję. Po drodze do kamienicy dziewczyny wymyśliły,że mamy jeszcze dużo czasu i poszłyśmy do galerii handlowej. Od razu poszłyśmy do Cubusa i H&M. Kaja jakieś tam ciuchy kupiła. Potem poszłyśmy do kina na jakiś tam film. Ja z Sandrą głosowałyśmy na horror,a Kaja na romantyczne coś. W końcu wyszło na horror i to w 3D. Kupiłyśmy picie i popcorn.Na sali usiadłyśmy na miejscach. Po jakiś 5 minutach zaczęły się reklamy,a tuż po nich film. Gdy film się skończył we trzy przytulone do siebie ogarnęłyśmy się. Wyrzuciłyśmy kubki i postanowiłyśmy odwiedzić jeszcze McDonalda i zajęłyśmy stolik. Dziewczyny zamówiły po coli,a ja jeszcze po małej porcji frytek. Po skonsumowania wszystkiego posprzątałyśmy i zdałam sobie sprawę,że jest już było po 7 p.m. Szłyśmy w stronę wyjścia. Gdy zjeżdzałam po ruchomy schodach słyszałam piski dziewczyn.Odwróciłam głowę w tę stronę. Między tymi opiszczonymi paskami zobaczyłam blond czuprynę,a po chwili całą jego twarz. Jak przypuszczałam to był Horan. Kiedy wyszedł z ich tłumu jego wzrok popatrzył przed siebie. Tym sposobem spotkaliśmy się spojrzeniami. Szybko obróciłam wzrok i poszłam szybciej w stronę wyjścia. Czułam jego wzrok na sobie. Jeszcze bardziej gdy przypomniało mi ,że mam bandaż na lewej ręce. Próbowałam do jakoś zakryć,lecz mi się to nie za bardzo udawało. Po prostu przyspieszyłam krok. Dziewczyny prawie za mną biegły. Gdy ON wyszedł z galerii szybko złapałam taksówkę,dziewczyny mnie dogodziły i pojechałyśmy do domu. Gdy auto wyjezdzało spot galerii przypomniało mi się co napisał po drugiej stronie tego zdjęcia. Znowu stchurzyłam. Znowu zapomniałam,kiedy miałam pamiętać najistotniejsze.Znowu.Znowu.Znowu. Jak ja tego nienawidzę. Ciekawe jak teraz pójdziemy do studia jutro,przecież on też tam będzie. Nagle auto zatrzymało się,a kierowca czekał na pieniądze. Dałam mu,lecz czekał chyba na napiwek. Nie dam mu o czym on marzy. Pokiwałam przecząco głową i wyszłyśmy we trzy z auta. 

___________________________________
Ten rozdział dedykuje @Sandra386Jestem Dziękuje,że pomogłaś mi napisać ten rozdział.. Jestem chora,wiec jest szybciej niż zwykle. Mam nadzieje,że się spodoba. Przepraszam jeśli znajdziecie jakieś błędy. 

 DODAJ SIĘ DO OBSERWATORÓW ↓

          JEŚLI CHCESZ, ABYM CIĘ INFORMOWAŁA 
NAPISZ W KOMENTARZU SWÓJ USERWNAME ↓

Miłego Popołudnia :)

1 komentarz: