-No musimy, trasa to trasa - rzekł brunet
-A kiedy wyjeżdżacie?
-Za dwa dni
-Co? - w moich oczach pojawiły się łzy
-Wrócimy w styczniu,spokojnie
-A Niall?
-Jest na górze,pakuję się
-Muszę z nim przed wyjazdem pogadać.
-Wieszzz - zatarasował mi drogę do wnętrze domu.
-Co?
-On nam powiedział i prosił,aby cię nie wpuszczać do wyjazdu
-Co?!! Jak to? Czy on nie rozumie o powadze sytuacji?
-Jakiej sytuacji?
-Tej co zaszła jak do was mieliśmy iść
-Hmm ważne to?
-Bardzo ważne
-No nie wiem
-Prosił mnie o to,ale ja wtedy nie chciałam - popatrzyłam na niego błagalnie - Proszę Liam
-No dobrze,tylko jak coś to straszyłaś mnie łyżką
-Hahah nawet o tym nie pomyślałam,ale ok - wpuścił mnie ,lecz po chwili zatrzymał
-Tylko po cichu - pokiwałam mu głową i pokierowałam się w kierunku schodów na palcach. Kiedy stałam przed jego drzwiami usłyszałam cichą muzykę gitary-uśmiechnęłam się do siebie. Uchyliłam lekko drzwi,a on przestał grać i weschnął.
-Liam nie daje rady,boję się,że ją straciłem przez to co się dzisiaj stało.. Jeszcze w poniedziałek wyjeżdżamy..
-Nie straciłeś - na mój głos od razu spojrzał na mnie - Niby za co miałbyś?
-Co ty tu robisz?
-Powiedziałem jej,że nie może,ale straszyła mnie łyżką - wszedł do pokoju Liam i puścił mi oko.
-Liam wyjdź - zakazał blondyn - Nie gniewam się tylko wyjdź - Liam posłusznie wyszedł ,a ja stałam opierając się o ścianę
-Też mam wyjść?
-Jak chcesz - weschnął i wyszedł na balkon. Nie miałam zamiaru wyjść,ani stać bezczynnie.. Poszłam za nim. Stał oparty o balustradę i patrzył w niebo. Podeszłam do niego i przytuliłam od tyłu.
-Chciałam tylko z tobą porozmawiać - szepnęłam mu do ucha i zamknęłam oczy,a on odwrócił głowę przez ramię i ucałował mnie w czoło. Spojrzałam na niego,a on się odwrócił
-Wiec o co chodzi z tym wszystkim?
-Niall tylko proszę cię powiedz wszystko co myslisz
-Obiecuje,ale o co chodziło z tym kutasem który nas obrażał i z tym co Sandra mówiła w mieszkaniu.
-Powiem ci wszystko tylko chodź do środka - złapałam go za rękę i poszłam usiąść na krawędzi jego łóżka. Usiadł koło mnie .
-A wiec Niall zacznę najpierw od sprawy z tym gościem..-on pokiwał głową,a ja zaczęłam mu wszystko opowiadać tak jak szatynce.
-A wiec to koniec tematu tego gościa -weschnęłam
-Co za chuuj - oburzył się zrywając się z kanapy - Zabije go
-Niall spokojnie. Nic się miedzy nami nie stało. -chwyciłam go ramiona a on się do mnie odwrócił.
-Na pewno? Nic? -spojrzał mi głęboko w oczy
-Nie jestem dziwką Niall,nigdy nie byłam i nie będę.A on na początku chciał i gdy zaczynał mnie dotykać mówiłam,że mam okres. A później załatwiliśmy te dziwki.
-Wieszz ehh a o co chodzi o ten bandaż?
-Niallllll -weschnęłam - A czemu się tak przejąłeś?
-No bo.. nooo - zająkał się -Nie jestem za bardzo dobry w słowach.
-Powiedz co ci leży na sercu prosto z mostu.
-Bałemsiężebyłocośmiedzywamiorazżemiciebiezabierze - powiedział na jednym wdechu - Wkurzyłem się też kiedy zaczął cię tak dzisiaj traktować -opuścił głowę w dół,a ja chwyciłam za jego podbródek i spojrzałam mu w oczy.
-Jakie to słodkie -pocałowałam go w policzek - Na prawdę nie musisz się martwić,nie wybiorę go zamiast ciebie. Kocham Cię -kiedy to powiedziałam oczy mu rozbłysły i pojawiły się w nich iskierki. Od razu zaatakował moje usta a ja to odwzajemniłam. Przypomniało mi się co chciałam go zapytać i odrywając się od niego.
-Kiedy wiedziałeś,że wyjeżdżacie?
-Dzisiaj rano
-A kiedy zamierzałeś mi to powiedzieć?
-Jutro -spuścił wzrok
-Aha fajnie wiedzieć,wiec wrócę jutro ,ponieważ mój chłopak nie chce ze mną spędzić moich urodzin tylko jeden dzień przed sześcioma miesiącami
-Co do cholery? - zapytał chyba bardziej sam siebie. Chwycił mnie za nadgarstek i przyciągnął mnie do siebie tak,że stykaliśmy się czołami.
-Aaee a e a e ae -zaśmiał się
-Dzisiaj zrobimy jakby imprezę a jutro zabieram cię tylko dla siebie - zamruczał do mojego ucha,
-Nie mam ochoty
-Co?
-Co co?
-Nie masz ochoty? - zapytał a w jego oczach pojawił się ból
-Na imprezę. Na jutro oczywiście,że mam ochotę -od razu się jakoś rozbudził
-Ale to nie będzie taka zwykła impreza tylko taka,że my chłopaki,i reszta dziewczyn..
-Aaaa to zapowiada się fajnie. -uśmiechnęłam się
-LIAAAAAAMM !!!!!! - krzyknął
-CZEEEGOOO?-odkrzyknął Louis
-GDZIE LIAAAAM?
-DO SKLEPU POLAZŁ
-AHAAA A DZWONILIŚCIE DO DZIEWCZYN?
-JESZCZE NIEEE
-TO NIE DZWOŃCE WSZYSTKO WZNOWIONE
-YEEEEEAAAAAHHHH -usłyszłam nagle Harrego na co się zaśmiałam
-Słodko się śmiejesz - powiedział blondas
-Przestań nienawidzę swojego śmiechu
-Czemu?
-Bo jest okropny
-Właśnie,że nie
-Właśnie,że tak
-Nie
-Tak
-Nie
-Przestań -powiedziałam wychodząc z jego pokoju i zbiegając ze schodów gdy usłyszałam jego kroki. Usiadłam szybko koło któregoś z chłopaków i zaczęłam oglądać co oni. Akurat leciał mecz wiec mogłam z zainteresowaniem komentować razem z resztą,a zwłaszcza Louisem który cały czas wyzywał przeciwną drużynę. Grałam dzisiaj Argentyna z Francją. Niall pokazał się koło nas i zapytał kogo faworyzuje. Odpowiedziałam dumnie ,że za Argentyną i zawsze razem z kolegą kibicowaliśmy. Chłopaki poklaskali mi a Horan spojrzał zdziwiony.
-Co się stary dziwisz? Twoja dziewczyna zna się na drużynach itp. Tego chciałeś
-No wiem -powiedział dumnie i
usiadł koło mnie,dając mi buziaka.Wszyscy z zaciekawieniem oglądali mecz.Jak się okazało to Argentyna wygrała z wynikiem 2:1. W ostatniej minucie strzelili drugą bramkę. Co jakiś czas Niall dawał dłonie na wewnątrz moich ud a głowę miał na mojej szyi na której składał pocałunki. Nie wyglądało to zbytnio aby go mecz interesował. Kiedy wszystko się skończyło odepchnęłam Nialla i wstałam z kanapy.
-Gdzie idziesz? - zapytał swoim ochrypniętym i zdezorientowanym głosem
-Już trochę późno a ja jestem zmęczona.
-Dobranoc -powiedziała reszta. Odpowiedziałam im i poszłam na górę. Już miałam wchodzić do pokoju gościnnego kiedy coś bardziej ktoś mnie pociągnął i wepchnął to sypialni Nialla. Jak się nie myliłam to był on. Miałam się go już zapytać jednak przeszkodziły mi w tym jego ciepłe wargi które przyległy do moich. Całował tak namiętnie i zachłannie jakbyśmy się już nigdy nie mieli zobaczyć. Oderwałam się od niego i chciałam wyjść z pokoju ale on zatorował mi drogę i popchnął na łóżko. Wszedł na pościel tak że leżałam pod nim. Widziałam w jego oczach porządnie i coś jeszcze czego nigdy nie umiem rozpoznać w oczach. Zaczął całować moją szyję, a ręce powędrowały na talię.
-Niall - szepnęłam
-Sprawie ze poczujesz się dobrze kochanie -zamruczał do mojego ucha a mi serce stanęło i zaczęłam głośniej oddychać.
-Horan ale ja jeszcze nie...
-Ja też nie - przerwał mi jednak nie przerywając całowania mojej szyi i zostawiania na niej śladów. Powoli pocałunkami schodził niżej aż do ramion.
-Blondasku mój kochany - szepnęłam i poczułam jak z jego warg powstaje uśmiech. - Kochanie...spójrz na mnie - po prosiłam go ale jednak nie zareagował
-Skarbie pozwól mi sprawić że poczujesz się dobrze - zamruczał między pocałunkami. Jego ręce z tali znalazły się pod moją bluzką na brzuchu.
-Niall do jasnej cholery - wkurzyłam się już i odepchnęłam go z całej siły i usiadłam po turecku. Spojrzał zdezorientowany i pytającym wzrokiem oraz smutnym spojrzał na mnie.
-Zrobiłem coś nie tak? Nie jestem zbyt dobry? - drugie pytanie powiedział już trochę ciszej. To zabrzmiało jakby nie pytał tylko sam sobie już wmawiał
- Kochanie - szepnęłam i usiadłam kolo niego - spojrzysz na mnie?
- Znudziłem ci się już, tak?
-Niall
-Nawet nie kłam bo wiem. Spokojnie nie będę ci zawracać głowę pół roku i może dłużej.
-Co ty do mnie mówisz?
-Prawdę. myślisz ze jestem głupi? - zaczął już krzyczeć
-Nie powiedziałam tego - próbowałam być spokojna
-Nie jestem głupi żeby tego nie widzieć - nadal krzyczał
-Nie dałeś mi dojść do słowa wiec mi nie wmówisz co myślę bo w tym momencie co powiedziałeś to gówno wiesz - krzyknęłam i trzasnęłam drzwiami wychodząc z pokoju. Poszłam na dół pożegnałam się i wyszłam. Nie miałam ochoty tam być nawet w innym pokoju.
Niall pov.
Trzasneła drzwiami a ja siedziałem na łóżku zastanawiając się co się stało. Powinienem ją wysłuchać. Wszedłem ze swojego pokoju i lekko uchyliłem drzwi do gościnnego. Zastałem ciemność. W reszcie pokoi również wiec zszedłem do salonu.
-Widzieliście Weronikę?
-No po waszej kłótni wyszła mówiąc że idzie do domu. -powiedział Zayn
-Co do kurwy? -zapytałem sam siebie będąc już w nerwach. -Przecież jest już po 2 w nocy. Coś może się stać jej jeszcze gdy nie jeżdżą już autobusy. - nie czekałem na ich reakcje tylko założyłem buty i wybiegłem z domu. W pewnym momencie myślałem ze siedzi na schodach ale jednak się pomyliłem. Biegłem i po drodze pytałem ludzi czy ją widzieli. Nikt nie widział. Nagle usłyszałem krzyk i momentalnie stanąłem. Ten głos mi nie pasuje ale mózg ciągle myśli ze to ona.Kurwa dlaczego ja się tak martwię. Niech tylko się jej nic nie stanę bo zabije. Zacząłem biec jeszcze szybciej aż zatrzymałem się kilka metrów przed ławką na której siedziała jedna szatynka która dobrze znam. Zaczepiał ją jakiś facet
-Co taka piękna ślicznotka sama tu robi? - mówił coś do niej
-Siedzę
-To może usiądziesz na moich kolanach
-Nie dziękuję
-No nie daj się prosić
-Ale pana kolana będą boleć
-No to coś na to poradzimy
-Nie jednak nie skorzystam
-Chodzi o miejsce ? No to chodź śliczna pani do mnie mieszkam blisko
-Ta pani nigdzie nie idzie beze mnie - wtrąciłem się i położyłem dłoń na jej ramieniu. Ona spojrzała na mnie i chwyciła moja dłoń bardzo mocno
-Blondasku nie wtrącaj się
-Tylko stary panie ona jest moja i proszę mojej dziewczyny nie zaczepiać - Mocno ja chwyciłem za rękę i pobiegliśmy w stronę jej domu.
-Dziękuję - szepnęła gdy od kluczyła drzwi.
-Dobrze ze poszedłem za tobą - powiedziałem gdy opierałem się o ścianę. Zamknęła drzwi i podeszła do mnie.
-Bardzo dobrze - przytuliła mnie mocno - gdyby nie ty to nie wiem co by było
-Ale jest tak jak jest więc już nie idź sama do domu o tej porze , ok?
-Ok - weschnąła i usiadła w swoim pokoju na łóżku.
-Mogę z tobą tu zostać?
-Niall, ale...
-Wiem powinien cie wysłuchać. Przepraszam
-Wiesz co mnie najbardziej zabolało?
-To że cię nie wysłuchałem
-To tez ale najbardziej to ze pomyślałeś o sobie tak źle i osądziłeś mnie
-Po prostu wiem jaki jestem
-Jaki ?
-Nie jestem idealny
-Nikt nie jest, ale dla mnie jesteś i nie chce nikogo innego.
-Naprawdę?
-Tak
-Kocham Cię - wyznałem a ona tylko się szeroko uśmiechnęła. Zabolało mnie to. Pozwoliła mi się umyć a sama poszła do swojej sypialni. Nigdy chyba nie byłem całkiem w jej pokoju wiec postanowiłem skorzystać. Wyszedłem w spodenkach i wszedłem do jej pokoju. Zobaczyłem lampki takie jak na choinkę zawieszone nad jej łóżkiem. Pościel miała flagę UK a na ścianach było dużo zdjęć i przeróżnych obrazków. Wisiała nawet wielka flaga Irlandii na co się uśmiechnąłem. Biurko stało na przeciwko łóżka. Pełno książek było na nim oraz lampka. Usiadłem na jej łóżku jednak na coś twardego. Odkryłem kołdrę i zobaczyłem zeszyt z widokiem New Yorka i otworzyłem. Były tam piękne rysunki jednak gdy przewracałem kartki w pewnym momencie zobaczyłem coś co mnie przeraziło. Zdjęcie żyletki i napis który mnie doprowadził nawet do zawału. "Dlaczego to musi tak boleć a po niej jest lżej? Dlaczego po niej zostają blizny? Przecież ona pomaga" oraz "Ludzie nas ratują ale ponownie z większą siłą zabijają". Czarne myśli od razu przychodziły na myśl. Zacząłem się cały trząść i gdy szybko przerzuciłem kartki i od razu zamknąłem zeszyt i schowałem tam gdzie był. Teraz zrozumiałem o co chodziło Sandrze. Gdy weszła Werka podszedłem do niej i mocno przytuliłem.
-Pokażesz mi ręce? - poprosiłem
-Po co? - zapytała zaskoczona
- Powiedz mi dlaczego?
-Ale co? - zapytała ale już bardziej zdenerwowana.
- Fajny masz zeszyt ten pod kołdrą - powiedziałem a jej źrenice się rozszerzyły.
-Wiem ze jestem zjebana i nawet nic nie mów. Uprzedzę cię. Od jutra już nie będziemy razem tylko proszę cię zostań dzisiaj. - załamał jej się głos - w sumie rób co chcesz. Idę do pokoju Kai. - wybiegła ale widać ze płakała już. Zacząłem się zastanawiać co się stało i w ogóle. Po jakiś dwóch godzin podszedłem do niej. Nie chciałem jej zostawić a zwłaszcza teraz. Uchyliłem drzwi i zobaczyłem ją pod kołdrą. Chyba usunęła. Podszedłem do niej i zobaczyłem jak słodko śpi. Chwyciłem jej ręką która akurat wystawiła. Była to lewa i odwróciłem ją tak aby zobaczyć. Zobaczyłem n niej ślady które nie są na pewno nowe i są już bliznami. Jednak zauważyłem trzy kreski które były dość nowe. Odkryłem ją i przeraziłem się. Na udach były nowe blizny albo ślady ale na pewno nowiutkie. W koncie przy oknie zaczęło się błyszczeć. Podszedłem i chwyciłem to. Była to srebra rzecz którą znienawidzilem. Wyrzuciłem ją najdalej przez okno. Położyłem się koło niej z tyłu i przykryłem nas. Moja dłoń spoczeła na jej tali. Przytuliłem ją bardziej do siebie. Wtuliłem się do niej i próbowałem usunąć.
Werka Pov.
Obudziło mnie światło słoneczne wchodzące przez okno . Chciałam już wstać jednak przeszkodziła mi jakąś dłoń na mojej tali. Była ona Nialla. Trochę się zdziwiłam jednak ściągnęłam ją i poszłam do kuchni napić się wody. Nagle poczułam jakieś dłonie które trzymały moje biodra. Przytulił mnie od tyłu a jego głowa znalazła na moim ramieniu. Zaczął całować moją szyję.
- Przestań udawaj. Jak chcesz to idź - odwróciłam się do niego twarzą.
-Ale ja nie udaje. - pocałował mnie dość namiętnie. Moje ręce znalazły się na jego karku a jego na blacie aby się opierał bo prawie na mnie leżał.
-Co ty robisz?-powiedziałam przez pocałunek
-Całuje cie
-Ale przecież..-czułam się zdezorientowana- Dobra pa - odwróciłam się plecami do niego i wyszłam z kuchni. Usiadłam na kanapie w salonie po turecku opierając się plecami o podłokietnik. Wzielam telefon do reki i zaczelam przegladac. Nagle pojawił się niebieskooki i usiadł normalnie na kanapie. Myślałam ze już poszedł. Jego ręka spoczeła na moim udzie.
-Dlaczego myślisz że cię zostawię?
-No bo każdy mnie zostawiał przez to
-Widocznie nie kochali cie tak jak ja. - przybliżył się i cmoknął mój nosek. -Rozumiem teraz czemu nie chciałaś tego. Chodziło o blizny na nogach,prawda?
-A skąd ty to...?
-Wczoraj gdy spałaś zobaczyłem je przez przypadek.
-Aha - spuściłam wzrok i podkurczyłam nogi chowając w nie głowę. Wyprostował mi nogi i się centralnie na mnie położył. Dobra prawie,ale był nade mną. Zaczął mnie namiętnie całować a jego jedna dłoń była na moim udzie.
-Niall - wyszeptałam miedzy pocałunkami.
-Tak? - przestał całować i spojrzał na mnie.
-Chodź do chłopaków - uśmiechnęłam się
-Teraz? - zapytał trochę zawiedziony
-Tak,teraz - wstałam i poszłam po ciasta dla chłopaków. Przyszedł po chwili blondyn i przywarł do ściany.
-Mieliśmy ten dzień spędzić razem.
-Cały?
-To tak,ale w sumie jak chcesz - odwrócił się i otworzył drzwi. Zrobił gest ręką aby wyszła pierwsza.
-To przyjdź po mnie o 7 p.m. - pocałowałam go i weszłam do pokoju - TYLKO DOBRZE ZAMKNIJ DRZWI !!
-JEŚLI TAK CHCESZ - usłyszałam trzaśnięcie drzwiami. Otworzyłam szafę i wyjęłam z jej konta dwa pudełka. W jednym były buty i biżuteria a w drugim sukienka ,którą ubieram prawię nigdy. Zakluczyłam drzwi i poszłam się wykąpać. Umyłam włosy i owinęłam się cała ręcznikiem. Wyszłam z łazienki i prawie dostałam zawału. Stał jeszcze w przed pokoju blondyn.,
-Co ty tu jeszcze robisz?
-Chciałem się coś zapytać ale...nooo...yyyy- zaczął się jąkać gdy spojrzał na mnie
-Dobra pytaj i wyjdź
-Zapomniałem
-Haha ok to wyjdź bo musze się ubrać
-Nie krępuj się
-Ha ha taa rada dla ciebie. Za dużo czasu spędzasz z Harrym
-Nie no dobra. Do wieczora.
-Do wieczora.-wyszedł a ja kilka razy zakluczyłam drzwi. Poszłam do pokoju i związałam włosy w koka. Ubrałam się na razie w bluzkę i dresy bo do 7 p.m. mam jeszcze sześć godzin. Poszłam do kuchni w celu zrobienia sobie czegoś do jedzenia. Zrobiłam sobie zwyklą zupkę chińską. Gdy czekałam na zaparzenie się wody napisałam do Harrego
Ja: Gdzie jest Sandra?
Harry: Wyszła po bułki. Nie przyjdzie dzisiaj do ciebie bo Horan i wiesz haha xxx :)
Ja: Haha ok xd
Harry: c;
Ja :Nie myśl o niczym
Harry: Nie myśle...Tylko zastanawiam się jaki smak prezerwatyw dać Niallowi na dzisiejsze wasze spotkanie ;)
Ja: HARRY!
Harry: No co? :)
Ja: Dobra nic
Harry: Haha powodzenia
Ja: Nie zostawiaj mnie
Harry: Co?
Ja :Nudzi mi się
Harry: Szykuj się do seksu
Ja:Wal się
Harry: Sandra poszła wiec nie mam z kim
Ja: Hahah nikt nie pytał hahah
Harry: Czemu się śmiejesz gdy to mówisz
Ja: Bo kojarzy mi się z kimś?
Harry: Aaaa ok
Ja: Noo
Harry: Dobra przekonałaś mnie
Ja: ?
Harry: Niech strace tą kasę na sms-y z tobą
Ja: :)
Harry: A może zadzwonię ?
Ja: Wiesz,że za sms jest mniej kasy?
Harry: Ale na skype Black
Ja: Dobrze Styles
Harry: B)
Włączyłam laptopa i zalogowałam się na skype. Poszłam po zupkę i przyniosłam ją sobie na stole w salonie. Przyszłam tam też z laptopem. Sprawdżałam wszystkie strony i blogi czekając aż loczek zadzwoni. Nagle pojawiła mi się ikonka ,że ''Harold xD'' dzwoni. Kliknęłam ODBIERZ i pojawiła mi się jego krzywy ryj.
-Gotowa na seks z Horanem?
-Harry odwal się
-Czemu?
-Bo tego NIE będzie
-Skąd ta pewność - poruszył śmiesznie brwiami.Zaśmiałam się. - Co jesz?
-Zupę
-Podziel się
-A co za to dostanę?
-Minete od blondyna
-HARRY!!
-No co?
-Nie dam ci
-Czemu? -zrobił smutną minkę.
-Za daleko jesteś?
-Aaa no tak. To ja przyjadę.
-Hahah tak napewno
-Na serio
-Mam się przecież szykować?
-Aaaa no tak
-Ty się lepiej zajmij Sandrą żeby się nie nudziła
-Oj zajmę się zajmę - uśmiechnął się cwaniacko.
-Dobra ja kończę bo muszę jeszcze posprzątać.
-Pozwól mi posprzątać. Ja lubie
-Harry sprzątnij ten bajzel za sobą.
-To nie mój. To tych debili z którymi mieszkam
-Pa Harry
-No ale
-Paa
-Ehh ok pa - i rozłączyłam się. Zamknęłam laptopa i wzięłam
miskę w celu zaniesienia jej do kuchni. Umyłam naczynia i posprzątałam kuchnię i salon.
Ogarnęłam też u siebie w pokoju. Zbliżała się 6 p.m. wiec nałożyłam lekki makijaż bo tak szczerze mi się nie chciało. Zrobiłam tylko kreskę na górnej powiece,rzęsy i szminkę. Uczesałam i ubrałam się. Gotowa byłam trzydzieści minut przed czasem. Usiadłam w salonie i sprawdzałam coś na swoim telefonie. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Była dokładnie 6:50 p.m. Wzięłam kopertówkę do ręki i otworzyłam drzwi jednak to nie był Niall. Był to jakiś obleśny typ.
-Cześć mała
-Mała to może być twoja pała której nie masz
-Nadal pyskata
-A kim ty jesteś?
-Nie poznajesz mnie widzie.Trochę się zmieniłem od naszego ostatniego spotkania.
-A my się znamy? - weschnął i zdjął bluzę przez co zobaczyłam jego tatuaż na ramieniu. Nie myślałam że wróci.
-Teraz już wiesz? - zaczął się śmiać.
-Czego chcesz?
-Jak myślisz? Matt pomógł mi cię znaleść.
-Nie możesz obpóścić?
-Chce tylko spotkania które można nazwać randką
-Tylko randką? - byłam zdziwiona że tylko po to przyszedł
-Oraz seksu - wiedziałam
-Spotkanie może być jednak to drugie odpada.
-Ale widzie,że wiedziałaś,że przejdę - spojrzał na mnie od góry do dołu a jego wzrok zatrzymał się na moich cyckach.
-To nie dla ciebie i nie wiedziałam.
-Szkoda,ale i tak idziesz teraz.
-Nie mogę!
-Bo?
-Bo jestem umówiona
-Tak, ze mną. -pociągnął mnie za ramię i wyciągnął z mieszkania. Na przeciwko nas pojawił się Horan. Wyglądał nieziemsko. Ubrany był w czarny garnitur i krawat. Włosy miał postawione ku górze a w ręce trzymał bukiet róż.Spojrzał na mnie swoimi błękitnymi oczami w których pojawiła się iskierka. Już chciał cos powiedzieć jednak..
-Suń się blondasku. I nie patrz na moją pannę. Jest moja. - popatrzyłam na Nialla i poruszałam ustami aby powiedzieć ''Help Me''. On chyba zakapował .
-Ale ona nie chce z tobą iść.
-Skąd to wiesz pedałku. - ja w tym czasie przeszłam na stronę niebieskookiego.
-Ponieważ jest umówiona ze mną.
-No to już nie jest. - zamachnął się i dał Horanowi w twarz pięścią oraz w brzuch.
-Zostaw go - wtrąciłam się
-Kochanie wolisz takiego zgniliznę niż prawdziwego mężczyznę.
-Pamietasz co umiałam?
-Nie? - uśmiechnęłam się a on zaczął się śmiać chyba myślać o podtekście seksualnym. Z całej siły z pięści uderzyłam do w twarz aż obrócił głowę. Kopnęłam go kolanem miedzy nogi i popchnęłam na schody
-Już pamiętasz?
Pomogłam Niallowi wstać i zaprowadziłam go do mieszkania. Usiadł na moim łóżku.
-Jeśli się pokłócimy też mnie tak walniesz?
-Nie, to tylko dla specjalnych ludzi
-Shhhh
-Gdzie cię boli?
-Najbardziej brzuch ale da się przeżyć.
-A twarz?
-Na szczęście nosa mi nie złapał.
-A warga?
-Leci tylko lekko krew. - wzięłam ręcznik papierowy i przyłożyłam do wargi chłopaka. Ten popatrzył mi w oczy,odłożył moją rękę na bok i wbił się w moje usta. Oczywiście to odwzajemniłam ,al bałam się,że może go to boleć,wiec odsunęłam się. Popatrzył na mnie z bólem w sercu.
-Po prostu się martwię.
-Nie musisz
-Ale chce. Mocno cię brzuch boli?
-Nie w ogóle - popatrzył się na mnie - shh
-Daj sprawdzie
-Naprawde..shhh..mnie...shhh.nie boli
-Właśnie widzie. Dawaj - zdjęłam mu marynarkę oraz krawat. Odpięłam mu koszulę i spojrzałam na jego wyrzeźbiony brzuch.
-Mówiłem ,że nic mi nie jest.
-Na pewno?
-Tak kochanie - pocałował mnie bardzo namiętnie a jego ręce powędrowały do zapięcia od mojej sukienki.
-Niall...
-Rozumiem kochanie. Nie chcesz
-Powiedz mi tylko szczerze
-Tak?
-Nie boli cię nic?
-Naprawde nic mnie nie boli już -spojrzał mi prosto w oczy - oraz to,że chce mój pierwszy raz przeżyć z tobą.Ale pytanie czy ty tego chcesz
-Boję się
-Jeśli nie jesteś gotowa..zrozumiem.
-Kocham cię
-Ja ciebie też... To idziemy do tej restauracji?
-Pieprzyć ją
-Co?
-Nie chce pieprzonej restauracji i kolacji
-To co chcesz? Chce abys była szczęśliwa
-Chce ciebie. - pocałowałam go. Nieco zdziwiony odwzajemnił pocałunek. Jego dłonie odsunęły suwak a ja ściągnęłam z siebie sukienkę. Usiadłam na nim okrakiem i pocałowałam.
-Jesteś taka piękna
-Próbujesz odtworzyć scęne z ''Gwiazd Naszych Wina''
-Naprawdę jesteś piękna i nie wiem co to za film
-Książka - poprawiłam go
-Ale film też jest
-Również - uśmiechnął się a ja zaatakowałam jego usta. Ściągnęłam z niego koszulę,a z czasem zniknęły spodnie i z obu z nas bielizna. Na początku ja a potem on sprawił (jak on to mówi) ''abym poczuła sie dobrze'' .
-Gotowa? -kiwnęłam głową -Jesteś pewna?
-A ty jesteś?
-Boję się,że sprawie ci ból
-Ale to na początku musi boleć
-Ale powierz mi jak coś
-Oczywiście. - usmiechnęłam się a on powoli wchodził we mnie. Będąc szczera to nie bolało. No może trochę na początku ale wydawało mi się że będzie gorzej. Jednak te uczucie przy nim dawało mi jeszcze wiekszą przyjemność niż ten seks. Po krótszym czasie oboję doszliśmy krzycząc swoje imiona nawzajem.
-Horan?
-Tak?
-Nie ale prezerwatywa
-Spokojnie założyłem bo miałem od Stylesa.
-Musze mu podziekować jutro. -uśmiechnęłam się.
-Wiesz co?
-Tak Ni?
-Kocham cię
-Ja ciebie też - przytuliłam się do niego,a on okrył nas kołdrą. Usnęłam.
-Horan?
-Tak?
-Nie ale prezerwatywa
-Spokojnie założyłem bo miałem od Stylesa.
-Musze mu podziekować jutro. -uśmiechnęłam się.
-Wiesz co?
-Tak Ni?
-Kocham cię
-Ja ciebie też - przytuliłam się do niego,a on okrył nas kołdrą. Usnęłam.
______________________________
Jest 14 rozdział!! Po prostu cud xD Naprawdę nie miałam wifi przez ponad miesiąc a wcześniej weny nie miałam,a nie chciałam jakiś bzdur napisać. Ale w końcu jest. Ostatni rozdział tej cześci. został nam tylko epilog. Ale dla tych którzy nie wiedzią huhu BĘDZIE NASTĘPNA CZĘŚĆ wiall ♥
A tak po za tym to powodzenia w tym roku szkolnym ;3
DODAJ SIĘ DO OBSERWATORÓW ↓
JEŚLI CHCESZ, ABYM CIĘ INFORMOWAŁA
JEŚLI CHCESZ, ABYM CIĘ INFORMOWAŁA
NAPISZ W KOMENTARZU SWÓJ USERWNAME ↓
Kocham cię B)

Booooski
OdpowiedzUsuńxoox
@luv_my_hig
Super pisz dalej xD bo już nie mam co czytać :*
OdpowiedzUsuńZajebisty kiedy NN? Chcę więcej takich akcji jak z tym facetem nieznajomym ;*
OdpowiedzUsuń